poniedziałek, 25 listopada 2013

Nalesniki.


Pewnie kazdy z Was ma swoj sprawdzony i ulubiony przepis na nalesniki. Ja przyznaje, kiedys przez dlugi czas robilam nalesniki "na oko". Raz wychodzily lepsze, raz gorsze. Do momentu, az napotkalam przepis na nalesniki Michela Roux. Wyprobowalam i...przepadlam :) Pyszne, delikatne, cieniutkie, z chrupiacymi brzegami, rozplywajace sie w ustach... Tak moglabym je opisac :) Te nalesniki sa naprawde rewelacyjne. Sa tez troche kaloryczne (dodatek smietany kremowki) ale wyprobowalam tez wersje z samym mlekiem (z mlekiem o niskiej zawartosci tluszczu rowniez) i zawsze wychodza rewelacyjne. Podejrzewam, ze wiele osob juz zna ten przepis :) Ja postanowilam go tu zamiescic, poniewaz nalesniki goszcza w moim domu dosc czesto, przewaznie w slodkiej wersji. Goraco polecam :)


Nalesniki
Michel Roux "Jajka"

Skladniki na 16-18 sztuk*:
125 g maki pszennej
15 g drobnego cukru
szczypta soli
2 jajka
325 ml mleka
100 ml smietany kremowki
kilka kropli esencji waniliowej lub pomaraczowej albo toche skorki otartej z cytryny
20 g topionego masla do smazenia (ja smaze na oliwie)

Make, cukier i sol wsypac do miski. Wlac 100 ml mleka, dodac jajka i dobrze wymieszac trzepaczka. Ciagle mieszajac, dolewac stopniowo reszte mleka i smietane. Odstawic ciasto w cieple miejsce na mniej wiecej 1 godz.

Przed przystapieniem do smazenia wymieszac ciasto i dodac esencje waniliowa, pomaranczowa lub strata skorke z cytryny. Patelnie o srednicy 22 cm posmarowac odrobina topionego masla i rozgrzac. Lyzka wazowa nalac troche ciasta i przechylajac patelnie, rozprowadzic je tak, zeby tworzylo cienka warstwe. Smazyc ok. 1 min.

Kiedy na calej powierzchni pojawia sie male dziurki, odwrocic nalesnik i smazyc ok. 30-40 sekund. Przelozyc na talerz i smazyc nastepne. Gotowe nalesniki oddzielac od siebie pergaminem.

Nalesniki zwijac badz skladac na polowki lub cwiartki. Jesc bez niczego, posypane cukrem pudrem lub z nadzieniem. MOzna podawac je z owocami i slodkim nadzieniem. Jesli nie dodamy do ciasta cukru i aromatow wowczac mozemy je wykorzystac z nadzieniem w wersji wytrawnej.


*ja smaze nalesniki na patelni o srednicy 24 cm, przewaznie wychodzi mi 8-10 sztuk

12 komentarzy:

  1. Wyszły idealne! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nadal robię na oko, ale przepis całkiem podobny, z tym, że jedno jajko. Sprawdzę, skoro tak zachwalasz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie cieniutkie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Naleśniki, dobre naleśniki to podstawa, każdy powinien je umieć zrobić, ale nie każdy umie, nawet Ci co myślą, że umieją czasami okazuje się, że nie umieją:-). Np moja mama, która robi naleśniki od zawsze i od zawsze robiła je na oko, myślała że są dobre i że nie ma znaczenia ilość użytych składników ważne by konsystencja była odpowiednia. Musiałam jej udowodnić, że nie ma racji i tak pewnego dnia w moim domu odbyła się bitwa na naleśniki. Mama usmażyła swoje na oko, a ja z przepisu ( wspaniałego zresztą ), domownicy jedli nie wiedząc, które naleśniki są moje a które mamy. Zbawy przy tym było dużo i od tamtej pory moja mama już nigdy nie zrobiła naleśników na oko:-). Przepis Majeczko oczywiście znam i te naleśniki najczęściej robię do crêpe suzette, ale mam również idealny przepis na naleśniki dnia codziennego :-), mleko po części zastępuję kefirem:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiamy naleśniki. :)
    Mam swój własny przepis taki na oko, ale czasami korzystam z przepisów innych, np pana Rouxa czy Neli Rubinstein.
    Jednak najłatwiej jest mi robić po prostu na oko ;-)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na takie naleśniki przychodziłabym do Ciebie codziennie, a zwłaszcza jako mała dziewczynka! KOCHAM NALEŚNIKI :)
    piekne zdjęcia

    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak - te naleśniki są idealne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne!
    Zjadłabym bez oporów całą stertę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobry przepis zawsze w cenie... :)! Choć ja ostatnio zamieniłam naleśniki na placuszki owsiane, to przecież w końcu będę musiała jakieś zrobić :)! Pozdrawiam :)!

    OdpowiedzUsuń
  10. Majeczko, przypomniałaś mi o nich - danke schon...:):):):)

    OdpowiedzUsuń