piątek, 11 grudnia 2009

Z zyczeniami Wesolych Swiat. Kawa z likierem Baileys i bita smietana. Migdalowe bezy.



Kochani, z racji tego, ze juz jutro wyjezdzam (tam gdzie bede nie mam niestety dostepu do internetu), juz dzis chcialabym zyczyc Wam wszystkim zdrowych, pogodnych i radosnych Swiat spedzonych w milej i rodzinnej atmosferze. Niech magiczna noc Wigilijnego Wieczoru przyniesie Wam spokoj i radosc. Niech kazda chwila Swiat Bozego Narodzenia zyje wlasnym pieknem, a Nowy Rok obdaruje Was pomyslnoscia i szczesciem. Najpiekniejszych Swiat Bozego Narodzenia, niech sie spelnia wszystkie Wasze marzenia!


A teraz zapraszam Was na pyszna kawe i bezy :))



Kawowe marzenie...tak moglabym okreslic krotko te kawe. Jest pyszna, czekoladowa i bardzo rozgrzewajaca :) Polecam na chlodne zimowe wieczory lub na pogaduchy z przyjaciolka :)

Kawa jest moja ostatnia propozycja w ramach akcji "Czas na kawe".


Kawa z likierem Baileys i bita smietana

Skladniki na 6 filizanek:

100 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
1 l goracej, mocnej kawy
2 lyzki brazowego cukru
1/4 l likieru Baileys
250 g smietany kremowki
1/2 lyzeczki kakao

Czekolade posiekac. Kawe wlac do garnka, dodac cukier, podgrzac. Wsypac pokrojona czekolade, rozpuscic. Wlac likier i wszystko razem podgrzac (nie gotowac!).

Smietane ubic na sztywno za pomoca miksera. Wlac kawe do filizanek lub szklanek (kazda szklanka o pojemnosci 280 ml). Udekorowac bita smietana, posypac kakao. Podawac od razu po przygotowaniu.

Do kawy mozna tez dodac (wg upodoban) odrobine pieprzu kajenskiego lub cynamonu.


*Przepis pochodzi z niemieckiej gazety Tina "Koch&Back-Ideen".


Bezy wyszly pyszne, kruche na zewnatrz i miekkie, ciagnace w srodku. Dodatek malinowej konfitury, poprzez swoj kwaskowy smak, rownowazy ich slodycz. Wlozone w papilotki do muffinek i ladnie zapakowane moga byc doskonalym prezentem dla naszych bliskich. Dlatego tez przepis ten zglaszam do akcji "Swiateczne prezenty".



Migdalowe bezy przekladane malinowa konfitura

Skladniki na ok. 30 bezikow:

2 bialka
1 szczypta soli
170 g cukru
kilka kropli olejku migdalowego

50 g konfitury wisniowej (dalam malinowa)

Bialka ubic ze szczypta soli na sztywna piane. Dosypujac cukier ubijac dalej az cukier sie rozpusci. Wlac kilka kropli olejku migdalowego.

Duza blache wylozyc papierem do pieczenia. Za pomoca rekawa cukierniczego wyciskac na blache male porcje piany.

Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 120°C przez ok. 1 godz. (bezy nie powinny sie przyrumienic). Wyjac z piekarnika, studzic na kratce.

Konfiture zmiksowac na puree. Smarowac bezy, sklejac po dwie. Odstawic do zastygniecia.


*Przepis pochodzi z niemieckiej gazety "Die große Adwents-Bäckerei"


Trzymajcie sie cieplo i do "zobaczenia" za dwa tygodnie! :)

środa, 9 grudnia 2009

Bozonarodzeniowe stollen z rodzynkami i migdalami.



Stollen to nic innego jak drozdzowe ciasto z duza iloscia masla i jeszcze wieksza iloscia bakalii. Ten bozonarodzeniowy placek (strucla) pieczony jest w Niemczech podczas Adwentu. Historia tego wypieku siega sredniowiecza, juz wtedy go pieczono. Przez dlugi czas byl to jednak postny wypiek koscielny bowiem w sredniowieczu przykazanie katolickie nie pozwalalo w okresie Bozego Narodzenia na jedzenie masla czy mleka. Zamiast masla nalezalo na przyklad uzywac oleju. Zmienilo sie to dopiero w XV w., kiedy to papiez VIII w roku 1491 wydal papieski "list maslany". W tym edykcie zostal zniesiony zakaz spozywania masla w odniesieniu do placka bozonarodzeniowego. Od tego momentu w wypieku tym zaczely pojawiac sie tresciwsze skladniki. Wlasciwa i pierwotna forma posypanego cukrem pudrem drezdenskiego placka bozonarodzeniowego ma, zgodnie z legenda, przypominac Dzieciatko Jezus, owiniete w chusty.
Odmian Stollen jest bardzo duzo. Sa placki pieczone z migdalami, makiem, marcepanem, serem a nawet szampanem. Najbardziej ulubiony i typowy jest jednak ten z rodzynkami. On tez najczesciej kojarzony jest z Dreznem. To wlasnie Drezno jest stolica sztuki pieczenia placka bozonarodzeniowego. Tutaj jest on nie tylko pieczony, ale rowniez celebrowany. Tutaj mozna znalezc ten placek w jego najpyszniejszych i najbardziej bogatych formach, jako Dresdner Stollen (placek bozonarodzeniowy z Drezna).*

Stollen jest moja kolejna propozycja w ramach akcji "Swiateczne prezenty". Bardzo ladnie prezentuje sie zapakowane w folie i ozdobione kolorowa wstazka :)




Z ponizszej ilosci skladnikow wychodza dwa dosc duze placki. Ja podzielilam ciasto na 4 czesci i upieklam cztery mniejsze (pieklam je 30-35 min.). Zamiast skorki cytrynowej dodalam mniejsza ilosc skorki pomaranczowej, dolozylam tez do ciasta 60 g suszonej zurawiny oraz 40 g pokrojonych drobno suszonych moreli.



Skladniki na 2 placki:

Ciasto drozdzowe:
1/2 l mleka
ok. 60 g swiezych drozdzy
180 g cukru
1 kg maki
350 g rodzynek
50 ml brazowego rumu
300 g kandyzowanej skorki cytrynowej (dalam 100 g skorki pomaranczowej)
250 g migdalow bez skorki
400 g miekkiego masla
szczypta soli


maka do posypania stolnicy
4 lyzki cukru
1 op. cukru waniliowego
125 g masla
150 g cukru pudru

Mleko lekko podgrzac. Pokruszone drozdze dodac do polowy cieplego mleka (250 ml), wypac 1 lyzke cukru i dobrze wymieszac aby drozdze sie rozpuscily. 250 g maki przesiac do miski, zrobic posrodku wglebienie, wlac rozpuszczone drozdze, posypac lekko maka i odstawic na 20 min. w cieple miejsce. Rodzynki zalac rumem, odstawic aby namiekly.

Skorke cytrynowa pokroic na kawalki. Migdaly posiekac. Do zaczynu dodac pozostala make, mleko, szczypte soli, pozostaly cukier, miekkie maslo, skorke cytrynowa, posiekane migdaly, wyrobic za pomoca miksera. Dodac rodzynki i wyrabiac ciasto tak dlugo, az zacznie odstawac od scianek miski. Przykryc, odstawic w cieple miejsce na 1 godz.

Duza blache wylozyc papierem do pieczenia. Wyjac ciasto z miski, jeszcze raz krotko zagniesc, podzielic na polowe. Kazda porcje ciasta rozwalkowac na posypanej maka stolnicy, uformowac stollen.**

Polozyc placki na blasze, posmarowac odrobina wody i odstawic do wyrosniecia na kolejne 30 min.

Piekarnik rozgrzac do temp. 200°C. Piec placki na srednim poziomie piekarnika ok. 1 godz. (sprawdzic za pomoca patyczka czy juz sie upiekly, jesli ciasto wciaz oblepia patyk nalezy przedluzyc czas pieczenia o kilka minut). Upieczone placki wyjac z piekarnika, ostudzic.***

Cukier wymieszac z cukrem waniliowym. Maslo rozpuscic. Posmarowac dokladnie ciasto polowa masla, posypac cukrem wymieszanym z cukrem waniliowym. Nastepnie znow posmarowac ciasto pozostalym maslem a na koniec posypac gruba warstwa cukru pudru.

Gotowe stollen owiniete w folie spozywcza i trzymane w chlodnym miejscu mozna przechowywac nawet przez kilka tygodni. Najlepiej smakuje po 2-3 tygodniach.



* Tekst pochodzi z tej strony. Tutaj tez mozecie poczytac wiecej o slynnym drezdenskim placku bozonarodzeniowym.

**Jeden z dluzszych bokow ciasta (2/3 dlugosci ciasta) zlozyc do polowy. Drugi bok zalozyc na wierzch (rowniez do polowy dlugosci). Ciasto mozna tez upiec w specjalnej foremce przeznaczonej do wypieku stollen.

***Aby ciasto podczas pieczenia zachowalo swoj ksztalt i ladnie wyroslo do gory, dobrze jest owinac je dookola paskami folii aluminiowej.

poniedziałek, 7 grudnia 2009

Kawowe biscotti z orzechami laskowymi. Orzechowe ciasteczka z suszona zurawina.



Jak to zwykle u mnie bywa, zawsze wszystko odkladam na ostatnia chwile :) Tak tez jest z pieczeniem ciasteczek. Co wieczor wedruje wiec do kuchni, wyprobowuje nowe przepisy i pieke po dwa razy te same ciasteczka, kiedy calkiem przez przypadek i w dziwnych okolicznosciach postanawiaja zniknac :) Wiem, ze do Swiat zostalo jeszcze troche czasu, jednak ja nie mam go za wiele, poniewaz wyjezdzamy do rodziny juz w te sobote. Do tego czasu wszystko musi byc upieczone, spakowane i czekac na TEN dzien. Mam tylko nadzieje, ze Maly wyzdrowieje do konca tygodnia (rozchorowal sie nam kilka dni temu)...


Przepisy na ciasteczka biora udzial w trzech akcjach kulinarnych: "Czas na kawe", "Kuchnia Swiateczna i Noworoczna 2009" oraz "Swiateczne prezenty".


Biscotti wyszly pyszne, mocno kawowe i, jak to w przypadku tego rodzaju ciasteczek bywa, bardzo chrupiace. Swietnie smakuja pogryzane "na sucho" ale maczane przed zjedzeniem w szklance herbaty z rumem czy filizance aromatycznej kawy sa rownie wysmienite :) Biscotti pieklam dwa razy, poniewaz za pierwszym razem nie bylam zadowolona z efektu (dodalam do ciasta zbyt duze kawalki orzechow przez co nie moglam go pozniej pokroic na kawalki). Drugie ciasteczka natomiast sa delikatne, chrupiace za sprawa orzechow w karmelu i lekko kwaskowe, dzieki dodatkowi zurawiny.



Kawowe biscotti z orzechami laskowymi

Skladniki na 20 sztuk:

110 g cukru
1 jajko
110 g maki pszennej
1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
1 lyzka kawy espresso w proszku
150 g grubo pokrojonych orzechow laskowych (dalam 100 g)
ew. 100 g gorzkiej czekolady

Piekarnik rozgrzac do temp. 180°C. Duza blache wylozyc papierem do pieczenia.

Cukier zmiksowac z jajkiem na gladka mase. Make wymieszac z proszkiem do pieczenia i kawa, dodac do masy jajecznej. Nastepnie dodac posiekane orzechy laskowe, dobrze wymieszac.

Dlonmi obsypanymi maka (ciasto sie klei) uformowac z ciasta walek o dlugosci 20 cm, lekko splaszczyc. Piec w nagrzanym piekarniku przez 25 min. Wyjac, odstawic na 10 min. aby ciasto lekko przestyglo.

Zmniejszyc temperature w piekarniku do 160°C. Za pomoca duzego noza z zabkami pokroic ciasto po ukosie na 20 kawalkow (o grubosci 1 cm). Ulozyc je ponownie na blasze.

Piec kolejne 25 min. W polowie czasu przewrocic kazde ciastko na druga strone. Upieczone biscotti studzic na kratce.

Czekolade rozpuscic na parze, posmarowac nia kazde biscotti z jednej strony. Odstawic do zastygniecia.

Biscotti bez czekolady mozna przechowywac w zamknietej blaszanej puszce przez ok. 1 miesiac.


*Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "Muffins & Kekse"



Orzechowe ciasteczka z suszona zurawina


Skladniki na ok. 25 sztuk:

100 g orzechow wloskich
100 g cukru trzcinowego
50 g suszonej zurawiny
150 g maki orkiszowej (typ 630)
1 lyzeczka proszku do pieczenia
150 g miekkiego masla
1 jajko

Orzechy grubo pokroic, podprazyc na patelni bez tluszczu do momentu, az zaczna pachniec. Nastepnie posypac je lyzka cukru, skarmelizowac. Orzechy zdjac z patelni, odstawic aby wystygly.

Rozgrzac piekarnik do temp. 180°C. Duza blache wylozyc papierem do pieczenia. Borowki grubo posiekac. Make wymieszac z proszkiem do pieczenia.

Miekkie maslo, pozostaly cukier i jajko wymieszac za pomoca miksera na gladka mase. Dodac make z proszkiem do pieczenia, wymieszac. Na koncu dodac orzechy i zurawine, jeszcze raz wszystko dobrze wymieszac.

Za pomoca lyzeczki nakladac na blache porcje ciasta (wielkosci orzecha wloskiego), lekko splaszczyc i nadac im okragly ksztalt.

Piec na srodkowym poziomie piekarnika przez ok. 15 min. Wyjac, studzic na kratce.

*Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "Weihnachten".

czwartek, 3 grudnia 2009

"Czas na kawe". Owsiane ciasteczka z kawa i orzechami laskowymi.



Wczoraj wieczorem rozpoczelam pieczenie ciasteczek przeznaczonych na prezent dla moich bliskich. Lubie ten czas, kiedy Maly juz spi, w domu panuje cisza a ja moge zaszyc sie w kuchni i oddawac swojej pasji :) Odmierzam skladniki, dodaje, mieszam, formuje aby za chwile moc delektowac sie najpierw zapachem a pozniej smakiem upieczonych ciasteczek. Zawsze pieke 4-5 rodzajow ciasteczek, ktore pakuje pozniej w ozdobne metalowe pudelka a w Wigilie stawiam je pod choinka. Nie pieke piernikow, poniewaz tych, ktore tutaj kupuje nic nie przebije. Sa mieciutkie, pelne orzechow, polane lukrem lub czekolada. Zawsze przed swietami rodzina i przyjaciele prosza mnie o ich przywiezienie. Wracajac do ciasteczek...wyszly pyszne i bardzo chrrrrupiace :) Ciezko jest mi opisac ich smak: jedyne co mi przychodzi do glowy to okreslenie, ze smakuja jak owsiano-orzechowe ciasteczka popijane kawa :) Zreszta sprobujcie sami, polecam.

Ciasteczka sa moja propozycja w ramach akcji "Czas na kawe".



Z ponizszego przepisu wyszly mi 42 ciasteczka czyli o wiele wiecej niz przewidywal przepis. Nabieralam lyzeczka mase, wazylam ja (20 g) i dopiero pozniej fomowalam kulki. Zalezalo mi na tym aby ciasteczka mialy taka sama wielkosc. Chcialam aby moje ciasteczka mialy rowniez bardziej intensywny kawowy smak wiec zamiast jednej lyzki kawy (oczywiscie rozpuszczonej w wodzie i przestudzonej) dalam dwie a dodatkowo wsypalam jeszcze saszetke (2g) rozpuszczalnej mielonej kawy espresso.

*Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "1001 Kekse".

Skladniki na ok. 24 sztuki:

175 g masla
175 g brazowego cukru
1 jajko
75 g maki pszennej
1 lyzeczka sody oczyszczonej
1 szczypta soli
60 g maki pszennej pelnoziarnistej
1 lyzka otrab pszennych
200 g czekoladowych groszkow (ja dalam tylko 50 g)
150 g platkow owsianych
1 lyzka mocnej kawy
150 g posiekanych orzechow laskowych

Piekarnik rozgrzac do temp. 190°C. Duza blache wylozyc papierem do pieczenia.

Maslo wlozyc do miski, dodac cukier, zmiksowac na gladka mase. Nastepnie dodac jajko, wymieszac. Make pszenna, sode i szczypte soli przesiac do duzej miski. Dodac make pszenna pelnoziarnista i otreby. Nastepnie wlac jajeczna mase, wymieszac. Na koniec dodac czekoladowe groszki, platki owsiane, kawe i orzechy, dobrze wszystko razem wymieszac.

Lyzeczka nabierac porcje masy, formowac kulki i ukladac na blasze zachowujac odstep poniewaz ciasteczka jeszcze urosna. Kazda kulke lekka splaszczyc za pomoca lyzeczki.

Piec przez 15-18 min. (ja pieklam 15 min.). Upieczone ciasteczka wyjac z piekarnika, studzic na kratce.

Ciasteczka mozna tez przelozyc kremem z lodow czekoladowych. W tym celu 500 g lodow czekoladowych pozostawic w teperaturze pokojowej na jakis czas aby zmiekly. Nastepnie przelozyc je do miski, dodac 2 lyzeczki kawowego likieru Kahlua i wymieszac. Tak powstala masa przekladac dwa ciasteczka (skladac je razem jak sandwicz). Gotowe ciasteczka wlozyc na 10 min. do zamrazalnika.

wtorek, 1 grudnia 2009

Koniec "Korzennego Tygodnia" a u mnie... Korzenne gofry.



Miniony tydzien zlecial mi tak szybko, ze zanim sie spostrzeglam, juz rozpoczal sie nowy :) Niestety nie zdazylam opublikowac swoich propozycji w ramach akcji "Korzenny Tydzien" prowadzonej przez Ptasie. Szkoda, bo naprawde dzielnie pieklam korzenne smakolyki :) Oczywiscie nie obylo sie bez malych kulinarnych rozczarowan. Zaczelo sie od ciasta z dodatkiem grzanego wina. To wspaniale zapowiadajace sie i pachnace podczas pieczenia ciasto okazalo sie zwykla babka, dosc pospolita w smaku przez co niegodna pojawienia sie na blogu :) Pozniej upieklam muffinki z jablkami i cynamonem. Byly pyszne, mieciutkie, z chrupiaca skorupka na wierzchu, ktora powstala ze skarmelizowanego brazowego cukru. Ich jedyna wada to wielkosc, nie wyrosly mi tak bardzo, jak powinny, bo postanowilam upiec wiecej babeczek niz przewidywal przepis. Akcja powoli miala sie ku koncowi a ja wciaz nie mialam zadnego przepisu do opublikowania. I wtedy zdarzyl sie cud! :) Na niedziele zapowiedzieli sie goscie. Ponownie zaszylam sie w kuchni i upieklam pyszny sernik na piernikowym spodzie (przepis wkrotce), sernikobrownie z malinami i korzenne gofry. Chyba nie musze nikomu mowic, jak bardzo pachnialo w calym mieszkaniu piernikiem... A goscie? Byli zachwyceni smakiem, ktory kojarzyl im sie ze swietami... :)

Moze jak sie ladnie usmiechne to Ptasia jeszcze dolaczy moj przepis? :)



Z ponizszego przepisu wychodzi okolo 24 gofrow w ksztalcie serduszek. Ja upieklam 10 dosc grubych i duzych prostokatnych gofrow. Gofry sa mocno slodkie wiec smialo mozna zmniejszyc ilosc cukru pudru dodawanego do ciasta.

Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "Weihnachten".

Skladniki na ok. 24 sztuki:
1 pomarancza
1 lyzka miodu
1 lyzeczka cynamonu
1 duza szczypta mielonych gozdzikow
1 duza szczypta mielonego anyzu
200 g miekkiego masla
150 g cukru pudru
4 jajka
1 szczypta soli
175 g maki pszennej
75 g maki ziemniaczanej
sklarowane maslo lub olej do smarowania gofrownicy
cukier puder do posypania

Pomarancze umyc w cieplej wodzie, osuszyc, zetrzec 1 lyzeczke skorki, wycisnac sok. Do malego rondelka wlac sok z pomaranczy, dodac starta skorke pomaranczowa, miod, cynamon, mielone gozdziki i anyz, wymieszac i podgrzewac przez chwile na malym ogniu, ostudzic*.

Maslo utrzec z cukrem pudrem na gladka mase. Jajka rozbic, oddzielic zoltka od bialek. Zoltka dodac do korzennej masy, wymieszac. Bialka ubic ze szczypta soli na sztywna piane.

Make pszenna wymieszac z maka ziemniaczana, dodac do masy. Na koniec dodac piane z bialek, lekko wymieszac.

Rozgrzac gofrownice, posmarowac ja tluszczem. Lyzka nabierac mase, wylewac na gofrownice (1 lyzka masy na 1 gofra). Piec gofry przez ok. 5 min. Jeszcze cieple gofry ulozy na talerzu, posypac cukrem pudrem.

Doskonalym dodatkiem do gofrow jest sos czekoladowo-malinowy. W tym celu nalezy 300 g mrozonych malin podgrzac w rondelku z 1 lyzka cukru pudru i 2 lyzkami galaretki z czerwonych porzeczek, gotowac przez 2 min., przetrzec przez sito. Malinowa mase ponownie podgrzac dodajac 50 g startej na tarce czekolady, wymieszac. Podawac z goframi.

* Zamiast korzenno-pomaranczowej mieszanki mozna dodac do gofrow po 20 g drobno posiekanej kandyzowanej skorki pomaranczowej i cytrynowej, jedna duza szczypte mielonej galki muszkatolowej i mielonego kardamonu.

środa, 25 listopada 2009

Szczi - kapusniak rosyjski.

Nie ma nic lepszego pozna jesienia, jak talerz cieplej i sycacej zupy. Kiedy wracamy zmarznieci ze spaceru, myslimy tylko o tym, aby zatopic lyzke w rozgrzewajacej i gestej zupie. W moim domu zupy pojawiaja sie na stole prawie codziennie, poniewaz wszyscy bardzo je lubimy. Oprocz tradycyjnej pomidorowej czy czerwonego barszczu do naszych ulubionych zup zalicza sie wlasnie kapusniak rosyjski. Przepis znalazlam kiedys w "Poradniku Domowym". Oprocz tego przepisu bylo tam jeszcze kilka innych, rowniez godnych przetestowania. Niestety do tej pory przetestowalam tylko ten jeden, poniewaz tak nam zasmakowal, ze wciaz do niego wracamy :)



Kapusniak rosyjski zwykle podaje sie z pieczonymi ziemniakami. Przyznaje, ze z takim dodatkiem tej zupy jeszcze nie probowalam (zawsze podawalam ja z gotowanymi ziemniakami lub chlebem). Jest bardzo latwy w przygotowaniu. Grzyby i boczek nadaja mu aromatu i sprawiaja, ze jest bardzo sycacy (ja czasami dodaje jeszcze do gotujacej sie zupy dwie kostki bulionu grzybowego). Goraco polecam :)


Skladniki:

50 g chudego wedzonego boczku
50 dag kwaszonej kapusty
1 lyzeczka kminku
3-5 ziaren jalowca
2-4 grzyby suszone
listek laurowy
1 lyzka maki
sol


Boczek, kapuste, kminek, jalowiec, listek laurowy i wyplukane grzyby wrzucic do garnka, wlac siedem szklanek zimnej wody i calosc zagotowac. Nastepnie zaciagnac maka rozprowadzona kilkoma lyzkami zimnej wody, wymieszac, przykryc i gotowac na malym ogniu, az boczek i kapusta beda miekkie.

Pod koniec gotowania posolic zupe. Ugotowany, miekki boczek wyjac z garnka, pokroic na spore kawalki, rozlozyc do talerzy. Zalac goraca zupa (wczesniej wylowic z niej jalowiec i lisc laurowy).

piątek, 20 listopada 2009

Wyroznienie. Salatka z tortellini, lososiem i brokulami.

Na poczatku chcialabym bardzo podziekowac Grazynce za wyroznienie. Jest mi niezmiernie milo, ze ktos docenil moj blog :)
Niestety przede mna stanelo trudne zadanie polegajace na wytypowaniu kolejnych dziesieciu blogow i przyznanie im wyroznien. Zadanie, ktoremu po raz kolejny nie sprostalam. Wybaczcie ale nie potrafie sposrod tylu blogow, ktore odwiedzam, wybrac tylko kilku. Kazdy blog jest dla mnie wyjatkowy, przepelniony pasja gotowania i inspiruje mnie do dalszych kulinarnych eksperymentow. Grazynce jeszcze raz dziekuje a Wszystkich zapraszam na pyszna salatke :))




Salatka jest moja propozycja w ramach akcji "II Bar salatkowy" prowadzonej przez Pele.

II Bar sałatkowy zaproszenie

Sos podany do salatki jest kwaskowy i ostry w smaku. Proponuje aby kazdy przygotowal go wg wlasnych upodoban odpowiednio zmniejszajac lub zwiekszajac proporcje podanych skladnikow. Mysle tez, ze doskonalym dodatkiem do tej salatki bylby rowniez sos jogurtowy z duza iloscia koperku.



Skladniki na 4 porcje:
500 g brokulow
500 g swiezych tortellini (z farszem ze szpinaku i ricotty)
1/2 strzepiastej salaty
500 g filetow z lososia (bez skory)

Sos:
sol
bialy pieprz
koperek
5 lyzek octu z bialego wina
6-7 lyzek oliwy

Brokuly umyc, podzielic na rozyczki. Wrzucic na osolony wrzatek i gotowac przez 6-8 min., wyjac, osaczyc. Tortellini ugotowac w osolonej wodzie zgodnie z przepisem na opakowaniu.

Salate umyc. Koperek rowniez umyc, drobno posiekac.

Sos: ocet winny wymieszac (najlepiej w zakrecony sloiku) z sola i pieprzem. Dodac oliwe i posiekany koperek, jeszcze raz dokladnie wymieszac. Gotowy sos wymieszac z tortellini i brokulami.

Lososia umyc, osuszyc, pokroic na male kawalki. Rozgrzac na patelni 1-2 lyzki oliwy, smazyc lososia z obydwu stron przez ok. 5 min. Zdjac z patelni, wymieszac z pozostalymi skladnikami salatki.



*Przepis pochodzi z niemieckiej gazety Tina "Koch&Back-Ideen".


-------------------------------------------------------------------------------------------------

TORTELLINI-BROKKOLI-SALAT MIT LACHS

Zutaten für 4 Personen:
500 g Brokkoli
500 g frische Tortellini (Kühlregal; z.B. mit Spinat-Ricotta-Füllung)
1/2 kleiner Friseesalat
500 g Lachsfilet ohne Haut
Salz
weißer Pfeffer
etwas Dill
5 EL Weißweinessig
6-7 EL Öl

1. Brokkoli putzen, waschen und in Röschen teilen. In kochendem Salzwasser 6-8 Minuten garen, abschrecken und abtropfen lassen. Tortellini nach Packungsanleitung in kochendem Salzwasser garen, abschrecken und abtropfen lassen.

2. Salat putzen, waschen, kleiner zupfen. Dill waschen, abzupfen, fein schneiden. Essig mit Salz und Pfeffer verrühren. 5 EL Öl unterschlagen. Dill unterrühren. Mit Brokkoli und Tortellni mischen.

3. Lachs waschen, trocken tupfen und in Stücke schneiden. 1-2 EL Öl in einer großen beschichteten Pfanne erhitzen. Lachs darin unten Wenden ca. 5 Minuten braten, herausnehmen. Alle Zutaten mischen, abschmecken und anrichten.

środa, 18 listopada 2009

Weekendowa Piekarnia #51. Mleczne buleczki z zurawina. Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami.

Mocno spozniona chcialam zaprezentowac swoje wypieki w ramach Weekendowej Piekarni #51. Udzial w akcji bralam po raz pierwszy. Chleb i buleczki upieklam juz w piatek jednak dopiero teraz doczekaly sie prezentacji. Gospodynia 51 edycji Weekendowej Piekarni byla Malgosia. Zaproponowala trzy przepisy, z ktorych kazdy od razu przypadl mi do gustu. Nie zastanawialam sie wiec dlugo i od razu przystapilam do pieczenia.

Na pierwszy rzut poszly mleczne buleczki z zurawina. Mleczne buleczki wyszly przepyszne, mieciutkie i puchate (za rada Malgosi dodalam troche soli) i zniknely tak szybko, ze nie zdazylam nawet ich uwiecznic na zdjeciu. W sobote upieklam je ponownie, w nieco zmienionym ksztalcie, poniewaz moje buleczki nie zawsze sa takie okragle i foremne jak bym tego chciala :) I znow wyszly przepyszne. Mo Synek moze to poswiadczyc, poniewaz zjadl wiekszosc z nich :))



Mleczne bułeczki z żurawiną
wg przepisu Zorry
proporcje na 7 bułeczek

Uwaga: przepis nie przewiduje soli. Dla mnie jednak wersja oryginalna była nieco mdła, dlatego proponuję chętnym we własnym zakresie dodać łyżeczkę soli.

ciasto:
250g białej mąki pszennej
ok. 75g letniego mleka
1 łyżeczka drożdży instant
1 łyżka cukru
1 jajko
50g rozpuszczonego masła
30g suszonej żurawiny

glazura:
1 żółtko
szczypta soli

Połączyć wszystkie składniki ciasta (oprócz żurawiny) i wyrobić dobrze (manualnie lub robotem), tak by ciasto łatwo odchodziło od dłoni lub miski. Ciasto powinno być miękkie, ale nie lepkie. Dodać żurawinę i raz jeszcze zagnieść ciasto. Przykryć miskę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 2 ½ godz. (ciasto powinno podwoić objętość).
Podzielić ciasto na 7 równych części, uformować owalne buleczki i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia – złączniem do góry. Przykryć czystą ściereczką i pozostawić do ponownego rośnięcia na ok. 1 ½ godz.
Bułeczki naciąć i posmarować z wierzchu rozkłóconym z solą żółtkiem. Piec w 210 st. C przez ok. 15 min.



W sobote przyszedl tez czas na chleb. Zamiast zakwasu pszennego uzylam zakwasu zytniego (dlatego moj chleb jest ciemniejszy). Ciasto dosc mocno sie kleilo ale poradzilam sobie jakos dodajac wiecej maki. Chlebek wyszedl pyszny, mieciutki, z chrupiaca skorka. I do tego te orzechy... Nam najbardziej smakowal z serem plesniowym.



Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami
wg przepisu Zorry
proporcje na 1 spory bochenek

270g aktywnego zakwasu (ja dalam zytni)
7g świeżych drożdży (dawałam 1 łyżeczkę instant)
1 ugotowany ziemniak (+/- 200g) – dobrze rozgnieciony
450g białej mąki pszennej
150g mąki pszennej razowej
ok. 330g wody
14g soli
75g orzechów włoskich, grubo pokrojonych
75g orzechów laskowych, grubo pokrojonych

Rozpuścić drożdże w 50g wody. Rozrobić zakwas w pozostałej wodzie (280g). Wszystkie składniki, oprócz soli, włożyć do misy miksera. Wyrabiać ciasto ok. 4 min. na niskich obrotach. Dodać sól i wyrabiać kolejne 4 min.
Przykryć misę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięta na 60-75 min. Co 30 min. odgazowywać i składać ciasto.
Uformować ciasto w podłużny bochenek, włożyć do koszyczka, przykryć i pozostawić do ponownego rośnięcia na 60min.
Rozgrzać piekarnik do 240 st.C. Bezpośrednio przed wyłożeniem bochenka do piekarnika – zrobić kilka nacięć.
Piec przez 10 min. w temp. 240st.C. Następnie otworzyć na krótką chwilę drzwiczki piekarnika by wypuścić parę. Obniżyć temperaturę do 220 st.C. i piec kolejne 10 min. Znów na moment otworzyć drzwiczki i zredukować temperaturę do 200 st.C. i w niej piec kolejych 20 min.
Studzić chleb na kratce.



Bulki z ziarnami to juz nieco inna historia... Ciasto ladnie roslo ale pozniej, po uformowaniu buleczek i przelozeniu ich na blache, zaczelo kaprysic i zamiast rosnac do gory, zaczelo rozkladac sie na boki:)) Nie wiem, co zrobilam nie tak. Mimo to buleczki zostaly upieczone. Wyszly zbite, ciezkie i z racji tego, ze wygladaly meganiefotogenicznie, nie doczekaly sie zdjecia. Z zazdroscia patrzylam na Wasze buleczki, takie okraglutkie, puszyste i wyrosniete :) Nie pozostaje mi nic innego, jak upiec je ponownie, moze tym razem sie uda. A moje buleczki....zostaly zjedzone, niestety nie przez nas, ale przez naszych malych przyjaciol (jednego z nich widac na zdjeciu ponizej:))

wtorek, 17 listopada 2009

"CZAS NA KAWE..."

"Kawa musi byc goraca jak pieklo, czarna jak diabel, czysta jak aniol, slodka jak milosc"
Charles Maurcie de Talleyrand-Perigord (1754-1838)

Zapraszam wszystkich do wziecia udzialu w akcji: "Czas na kawe..."




Kawa juz od ponad 340 lat jest najbardziej lubiana uzywka. Wiele sposobow jej zaparzania uczynily z picia kawy rozkosz dla podniebienia. Kawa, a nade wszystko zawarta w niej kofeina, ma korzystne dzialanie dla organizmu. Wspomaga koncentracje, powsciaga apetyt, usmierza bole glowy, a nawet poprawia nastroj. Skladniki mineralne i witaminy w niej zawarte sa pomocne w przemianie materii. Jedynie kobiety w ciazy lub karmiace piersia, a takze osoby o podwyzszonym cisnieniu i z chorobami serca powinny zachowac ostroznosc. Kawa to jednak nie tylko napoj. Jest przydatna rowniez w gotowaniu i pieczeniu. Zapraszam wiec wszystkich do dzielenia sie swoimi ulubionymi przepisami nie tylko na kawe ale takze na inne smakolyki z jej dodatkiem.

Przyłącz się do tej akcji!


Jak odkryto kawe?

Jedna z islamskich legend powiada, ze to sam Allach dal ja ludziom. A archaniol Gabriel za jej pomoca pobudzil do zycia wiecznie zaspanego Mahommeda, ktory juz po kilku lykach mial rozgromic liczne zastepy nieprzyjaciol, a nastepnie bardzo dzielnie poczynac sobie w haremie.

Nieco mniej niezwykla, za to bardziej wiarygodna jest opowiesc o pasterzach koz w jednej ze wschodnioafrykanskich prowincji. Ktorejs nocy dwaj pasterze nie mogli zasnac, poniewaz kozy, zamiast odpoczywac, glosno beczaly. Pasterzom pomogli mnisi z pobliskiego klasztoru, ktorzy odkryli, ze zwierzeta zjadaja rosnace na krzakach zielone i czerwone owoce. Tak wiec to wlasnie mnisi mieli byc tymi, ktorzy owoce te najpierw wysuszyli, zmielili na proszek i zalali goraca woda, uzyskujac pobudzajaca "kawe".


Skad pochodzi nasza "kawa"?


Ojczyzna krzewu kawowego bylo lezace w afrykanskiej Etiopii krolestwo "Kaffa". Okolo 800 roku n.e., przypuszczalnie o wiele pozniej od odkrycia zielonej herbaty i poczatkow produkcji wina, mieszkancy regionu "Kaffa", doszli do przekonania, ze pobudzajace dzialania jagod krzewu kawowego bierze sie z ich ziaren. Tlukli je wiec i mieszali z tluszczem zwierzecym, by wykorzystywac ich wlasciwosci podczas wypraw wojennych.

Uzywane przez nas dziasiaj slowo "kawa" nie pochodzi jednak od nazwy dawnej prowincji, lecz od arabskiego slowa "quahwah", znaczacego tyle co "wino, napoj roslinny". A poniewaz wino jest przez islam zakazane, wlasnie kawa stala sie pozniej "winem islamu".

Co zawiera kawa?

W sklad kawy wchodzi od 800 do 1000 substancji. Obok najbardziej znanej -kofeiny- zawiera ona kwasy, oleje, skladniki zapachowe, wode a nawet pierwiastki sladowe, takie jak wapn, magnez i mineraly. Warto tez pamietac, ze kawa -bez mleka i cukru- prawie nie ma kalorii.

Na koniec jeszcze ciekawostka: Czy wiedzieliscie, ze w czarnej kawie mozna sie kapac? Wlasciciel Koso Sauna Centers w Tokio reklamuje wsrod swoich rodakow kapiel w goracej kawie jako niezwykle zdrowa. Do dyspozycji gosci przeznacza dwa baseny mieszczace w sobie brazylijska kawe, ktora utrzymuje stale temperature 60°C. Jedna kapiel kosztuje 10 Euro. Calkiem niezly interes! :)

Tu mozna pobrac kod do bannera. Bedzie mi milo jesli zamiescicie go na swoich blogach :))




*zrodlo: "Kawa", Elisabeth Bangert, Christine Mahrle

niedziela, 15 listopada 2009

Brownie z kawa i orzechami wloskimi



Moj udzial w "Orzechowym Tygodniu", zgodnie z zapowiedzia, koncze slodkim akcentem :) Dzis proponuje wszystkim pyszne czekoladowo-kawowe brownie z dodatkiem orzechow wloskich. Brownie robilam po raz pierwszy i jestem zachwycona tym ciastem. Mieciutkie, rozplywajace sie w ustach z chrupiaca skorupka na wierzchu. Do tego przepyszny sos z bialej czekolady z dodatkiem espresso.... Slodycz grzechu warta :)





Skladniki na 8-9 sztuk:

120 g masla + maslo do wysmarowania formy
120 g gorzkiej czekolady (polamanej na kawalki)
2 lyzki mocnego espresso
270 g jasnego brazowego cukru
3 jajka (rozmacone)
110 g maki pszennej
60 g kropelek z mlecznej czekolady
60 g orzechow wloskich (grubo posiekanych)
kilka orzechow do dekoracji (ja uzylam ziarenek kawy)

Sos:
120 g smietany
80 g bialej czekolady (polamanej na kawalki)
1 lyzka mocnego espresso

Piekarnik rozgrzac do temp. 180°C. Forme do brownie ( 23 x 23 cm) wysmarowac maslem i wylozyc papierem do pieczenia.

Czekolade i maslo wlozyc do rondelka, wlac espresso i rozpuscic na malym ogniu, ciagle mieszajac. Zdjac z ognia i lekko przestudzic. Czekoladowa mieszanke wlac do misy miksera, dodac cukier, rozmacone jajka i miksowac az powstanie gladka masa. Dodac make, kropelki czekoladowe i orzechy, wszystko dobrze wymieszac. Wylac ciasto do przygotowanej formy.

Piec przez 30-35 min. (wierzch ciasta powinien byc upieczony a srodek wciaz miekki). Wyjac z piekarnika, ostudzic w formie a nastepnie pokroic na kawalki.

W miedzyczasie przygotowac sos: wszystkie skladniki umiescic w rondelku, podgrzewac, ciagle mieszajac, az sie rozpuszcza.

Kawalki brownie ulozyc na talerzykach, polac przygotowanym sosem. Udekorowac orzechami wloskimi.







*Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "Brownies".

czwartek, 12 listopada 2009

Salatka z gruszkami, orzechami wloskimi i malinowym vinaigrettem



Dlugo zastanawialam sie, co by tu jeszcze przygotowac w ramach "Orzechowego Tygodnia". Nie chcialam aby bylo zbyt slodko (a jeszcze cos slodkiego na pewno bedzie) wiec wybor padl na salatke. Pyszna salatke z mieszanych salat, z dodatkiem gruszek i orzechow, polana aromatycznym sosem vinaigrette. Nie musze chyba nikogo przekonywac, ze polaczenie gruszek i orzechow jest rozkosza dla podniebienia :) Do tego kawalki bagietki zapieczone z serem ricotta, kieliszek dobrego wina i lekka kolacja gotowa. Goraco polecam.




Ja bagietke zapieklam sama, pozniej posmarowalam tylko serkiem ale i tak byla pyszna. Sos dobrze jest przygotowac wczesniej aby wszystkie skladniki dobrze sie "przegryzly".



Skladniki na 4 porcje:

1 mala bagietka
oliwa
1 zabek czosnku
100 g orzechow wloskich
200 g sera ricotta
400 g mieszanych salat
2 gruszki

Malinowy vinaigrette:
3 lyzki oliwy
60 ml soku z limetki (ja dalam 50 ml)
2 lyzki octu malinowego
1 lyzeczka soli
1/2 lyzeczki pieprzu


Bagietke pokroic na 16 kawalkow. Czosnek obrac, przekroic na pol. Gruszki obrac, usunac gniazda nasienne, pokroic w kostke i skropic sokiem z limetki aby nie sciemnialy. Salaty umyc, osaczyc z nadmiaru wody.

Rozgrzac piekarnik do temp. 180°C. Kazdy kawalek bagietki skropic oliwa, natrzec czosnkiem i polozyc na blasze do pieczenia. Piec przez 10 min. az bagietka sie zarumieni. Orzechy wylozyc na blache, uprazyc w piekarniku przez 5-8 min. Wyjac, odstawic na 5 min. aby ostygly.

Przygotowac sos: wymieszac dokladnie oliwe, ocet winny, sok z limetki, sol i pieprz (ja zawsze mieszam sos w zakreconym sloiku). Odstawic.

Kawalki bagietki posmarowac ricotta i zapiekac w piekarniku pod goracym grillem przez 2-3 min. az ser sie rozpusci.

Do miski wlozyc mieszane salaty, dodac pokrojone gruszki i orzechy. Wszystko polac sosem vinaigrette. Podawac z bagietka.



*Przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "After-Work-Küche".

poniedziałek, 9 listopada 2009

Orzechowy Tydzien. Babeczki orzechowo-rumowe.



Dzis rozpoczal sie "Orzechowy Tydzien". Musze przyznac, ze z niecierpliwoscia czekalam na te akcje. Juz teraz ciesze sie na przepisy, ktore pojawia sie na blogach i z ktorych bede mogla pozniej skorzystac. Jestem typowa "wiewiorka" wiec orzechy czesto goszcza w mojej kuchni :) Lubie wszystkie gatunki orzechow ale najwieksza miloscia darze orzechy laskowe. Dlatego tez swoj udzial w akcji rozpoczynam od babeczek z orzechow laskowych. Babeczki sa mocno orzechowe, mieciutkie i mokre w srodku dzieki dodatkowi rumu. Oproszone cukrem pudrem, z filizanka aromatycznej kawy, smakuja naprawde wysmienicie. Goraco polecam.



Babeczki maja jeszcze te zalete, ze robi sie je naprawde szybko. Wystarczy wymieszac wszystkie skladniki, powstala mase wylac do foremki i upiec. W oryginale byl to przepis na orzechowa babke (ja zrobilam babeczki z polowy porcji). Jesli ktos chce moze po prostu podwoic ilosc skladnikow i upiec jedna duza babke (pieczemy wtedy 1 godz.) w foremce do babek (o srednicy 24 cm).



Skladniki na 12 babeczek:
125 g miekkiego masla
162 g cukru
1 op. cukru waniliowego
1 szczypta soli
3 jajka
150 g mielonych orzechow laskowych
50 g posiekanych orzechow laskowych
1/2 op. proszku do pieczenia
125 g maki
3 lyzki rumu
1 lyzka cukru pudru

Maslo, cukier, cukier waniliowy i sol zmiksowac na kremowa mase. Dodac kolejno jajka, a nastepnie orzechy. Na koniec dodawac, na zmiane z rumem, make i proszek do pieczenia, caly czas miksujac.

Wylac ciasto do foremki na babeczki. Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 175°C przez 20 min.

Upieczone babeczki wyjac z formy, ostudzic na kuchennej kratce. Przed podaniem podypac cukrem pudrem.

piątek, 6 listopada 2009

Pszenny chleb z chrupiaca skorka



Kilka dni temu upieklam kolejny chleb z przepisu Liski. Chlebek jest bardzo latwy i szybki w przygotowaniu (bez zagniatania) a przy tym niesamowicie pyszny. Pieknie wyrastal a po upieczeniu mial duza ilosc dziurek i niesamowicie chrupiaca skorke, ktora az "trzaskala" w zebach podczas jedzenia :) Zjedlismy go w przeciagu kilku zaledwie godzin z samym tylko maslem i sola. Kolejny swietny przepis, do ktorego bede wracac.



Moje ciasto chlebowe stalo 14 godz. Przelozylam je pozniej ze sciereczka do koszyka do wyrastania chleba. Pieklam po raz pierwszy na kamieniu, ktory kupilam jakis czas temu a jeszcze nie mialam okazji go wyprobowac. To byl strzal w dziesiatke :) Jak tylko wylozylam ciasto chlebowe na rozgrzany kamien od razu "unioslo sie" do gory i pieknie upieklo. A zapach pieczonego chleba rozniosl sie po calym domu...


Przepis podaje za autorka:

Skladniki:

500 g maki pszennej (ja dalam typ 550)
350 g wody
1,5 lyzeczki soli (10 g)
10 g drozdzy

Wszystkie skladniki umiescic w misce i wymieszac lyzka przez 30 sekund. Miske przykryc i odstawic na 12-18 godz.

Nastepnie przelozyc ciasto na oproszona maka stolnice, zlozyc je na pol. Przelozyc na sciereczke obsypana maka i zostawic do wyrastania: ja przelozylam chleb ze sciereczka do koszyka do wyrastania (mozna tez przelozyc go ze sciereczka do miski). Odstawic na 1 godz.

W tym czasie garnek zeliwny (moj ma srednice 24 cm) wstawic do zimnego piekarnika i nagrzac piekarnik do 230°C. Piec ok. 30 min. Zdjac przykrywke garnka, przelozyc wyrosniety chleb do garnka, przykryc pokrywka i piec 20 min. Po tym czasie zdjac pokrywke i dopiekac kolejne 15-30 min. Skorka powinna byc zlocista i chrupiaca. Po upieczeniu wyjac chleb z garnka na kuchenna kratke i ostudzic.


Metoda bez garnka:
Jesli mamy kamien mozna go nagrzac w piekarniku do temp. 230°C (ok. 1 godz.). Jesli nie, blache wykladamy papierem do pieczenia, nagrzewamy piekarnik i wyrosniety chleb przekladamy na goraca blache.
Po 10 min. zmniejszamy temp. do 210°C i pieczemy kolejne 25-40 min. (czas pieczenia zalezy od stopnia zrumienienia chleba) - upieczony chleb popukany od spodu wydaje gluchy odglos. Studzic na kratce.





wtorek, 3 listopada 2009

Muffinki z nutella i winogronami



Chlodne, pochmurne, jesienne dni sprawiaja, ze mam ochote nie tylko zaszyc sie pod kocem z kubkiem cieplej herbaty ale tez od czasu do czasu zjesc cos slodkiego i kalorycznego. A co jest lepszego na poprawe humoru niz czekoladowo-orzechowy krem zamkniety w malym sloiczku? :) Najbardziej lubie wyjadac go powoli lyzeczka delektujac sie jego slodycza. Zeby jednak nie bylo zbyt slodko postanowilam wykorzystac go do ciasta a konkretnie mowiac do muffinek.



Muffinki wyszly mocno czekoladowe, slodkie i wilgotne (mysle, ze zadowolilyby fanow brownie). Winogrona dodaja im jeszcze slodyczy (dla przelamania slodyczy mozna zastapic winogrona wisniami) a migdaly swietnie komponuja sie tu z czekolada. Takie male slodkosci na jesienne smuteczki :)


Skladniki na 12 sztuk:
300 g zielonych winogron (bez pestek)
1 jajko
100 g cukru
1 op. cukru waniliowego
szczypta soli
1/4 l maslanki
2 lyzki oleju
250 g maki
2 lyzeczki proszku do pieczenia
1 lyzka kakao
125 g nutelli
50 g migdalow w slupkach
50 g mlecznej czekolady

Winogrona umyc, osuszyc. Jajka wymieszac z cukrem, cukrem waniliowym i szczypta soli na gladka mase.

Maslanke wymieszac z olejem, dodac do masy. Make wymieszac w oddzielnej misce z kakao i proszkiem do pieczenia a nastepnie rowniez dodac do masy. Na koniec dodac nutelle, starta na tarce czekolade, migdaly i winogrona. Wszystko razem delikatnie wymieszac.

Zaglebienia w formie do muffinek wylozyc papilotkami, napelnic masa.

Piec w piekarniku nagrzanym do temp. 200°C przez 20-25 min. Po upieczeniu wyjac z piekarnika, chwile zostawic muffinki w formie a nastepnie wyjac i studzic na kratce.



Przepis pochodzi z niemieckiej gazety "Mini Backen"