środa, 18 listopada 2009

Weekendowa Piekarnia #51. Mleczne buleczki z zurawina. Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami.

Mocno spozniona chcialam zaprezentowac swoje wypieki w ramach Weekendowej Piekarni #51. Udzial w akcji bralam po raz pierwszy. Chleb i buleczki upieklam juz w piatek jednak dopiero teraz doczekaly sie prezentacji. Gospodynia 51 edycji Weekendowej Piekarni byla Malgosia. Zaproponowala trzy przepisy, z ktorych kazdy od razu przypadl mi do gustu. Nie zastanawialam sie wiec dlugo i od razu przystapilam do pieczenia.

Na pierwszy rzut poszly mleczne buleczki z zurawina. Mleczne buleczki wyszly przepyszne, mieciutkie i puchate (za rada Malgosi dodalam troche soli) i zniknely tak szybko, ze nie zdazylam nawet ich uwiecznic na zdjeciu. W sobote upieklam je ponownie, w nieco zmienionym ksztalcie, poniewaz moje buleczki nie zawsze sa takie okragle i foremne jak bym tego chciala :) I znow wyszly przepyszne. Mo Synek moze to poswiadczyc, poniewaz zjadl wiekszosc z nich :))



Mleczne bułeczki z żurawiną
wg przepisu Zorry
proporcje na 7 bułeczek

Uwaga: przepis nie przewiduje soli. Dla mnie jednak wersja oryginalna była nieco mdła, dlatego proponuję chętnym we własnym zakresie dodać łyżeczkę soli.

ciasto:
250g białej mąki pszennej
ok. 75g letniego mleka
1 łyżeczka drożdży instant
1 łyżka cukru
1 jajko
50g rozpuszczonego masła
30g suszonej żurawiny

glazura:
1 żółtko
szczypta soli

Połączyć wszystkie składniki ciasta (oprócz żurawiny) i wyrobić dobrze (manualnie lub robotem), tak by ciasto łatwo odchodziło od dłoni lub miski. Ciasto powinno być miękkie, ale nie lepkie. Dodać żurawinę i raz jeszcze zagnieść ciasto. Przykryć miskę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 2 ½ godz. (ciasto powinno podwoić objętość).
Podzielić ciasto na 7 równych części, uformować owalne buleczki i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia – złączniem do góry. Przykryć czystą ściereczką i pozostawić do ponownego rośnięcia na ok. 1 ½ godz.
Bułeczki naciąć i posmarować z wierzchu rozkłóconym z solą żółtkiem. Piec w 210 st. C przez ok. 15 min.



W sobote przyszedl tez czas na chleb. Zamiast zakwasu pszennego uzylam zakwasu zytniego (dlatego moj chleb jest ciemniejszy). Ciasto dosc mocno sie kleilo ale poradzilam sobie jakos dodajac wiecej maki. Chlebek wyszedl pyszny, mieciutki, z chrupiaca skorka. I do tego te orzechy... Nam najbardziej smakowal z serem plesniowym.



Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami
wg przepisu Zorry
proporcje na 1 spory bochenek

270g aktywnego zakwasu (ja dalam zytni)
7g świeżych drożdży (dawałam 1 łyżeczkę instant)
1 ugotowany ziemniak (+/- 200g) – dobrze rozgnieciony
450g białej mąki pszennej
150g mąki pszennej razowej
ok. 330g wody
14g soli
75g orzechów włoskich, grubo pokrojonych
75g orzechów laskowych, grubo pokrojonych

Rozpuścić drożdże w 50g wody. Rozrobić zakwas w pozostałej wodzie (280g). Wszystkie składniki, oprócz soli, włożyć do misy miksera. Wyrabiać ciasto ok. 4 min. na niskich obrotach. Dodać sól i wyrabiać kolejne 4 min.
Przykryć misę folią spożywczą i zostawić do wyrośnięta na 60-75 min. Co 30 min. odgazowywać i składać ciasto.
Uformować ciasto w podłużny bochenek, włożyć do koszyczka, przykryć i pozostawić do ponownego rośnięcia na 60min.
Rozgrzać piekarnik do 240 st.C. Bezpośrednio przed wyłożeniem bochenka do piekarnika – zrobić kilka nacięć.
Piec przez 10 min. w temp. 240st.C. Następnie otworzyć na krótką chwilę drzwiczki piekarnika by wypuścić parę. Obniżyć temperaturę do 220 st.C. i piec kolejne 10 min. Znów na moment otworzyć drzwiczki i zredukować temperaturę do 200 st.C. i w niej piec kolejych 20 min.
Studzić chleb na kratce.



Bulki z ziarnami to juz nieco inna historia... Ciasto ladnie roslo ale pozniej, po uformowaniu buleczek i przelozeniu ich na blache, zaczelo kaprysic i zamiast rosnac do gory, zaczelo rozkladac sie na boki:)) Nie wiem, co zrobilam nie tak. Mimo to buleczki zostaly upieczone. Wyszly zbite, ciezkie i z racji tego, ze wygladaly meganiefotogenicznie, nie doczekaly sie zdjecia. Z zazdroscia patrzylam na Wasze buleczki, takie okraglutkie, puszyste i wyrosniete :) Nie pozostaje mi nic innego, jak upiec je ponownie, moze tym razem sie uda. A moje buleczki....zostaly zjedzone, niestety nie przez nas, ale przez naszych malych przyjaciol (jednego z nich widac na zdjeciu ponizej:))

27 komentarzy:

  1. Majeczko,jakie wspaniałe wypieki! BUłeczki i chlebek wyglądają absolutnie pięknie!
    A kózka jaka kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak bułki i chleb bardzo pysznie się prezentuje i nie dziwie się ,że smakowały,a koza te pewnie zadowolona była :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz co? Kózkom tez się coś od życia należy ;) A następnym razem gordonki udadzą się na bank :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To co wyszło - wyszło pięknie - przesmacznie :)
    A bułeczki z ziarnami... dzięki temu i kózka syta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowice puszyste ci wyszły ** Sliczne
    A ta kózka to tak mnie zauroczyła zenie moge oderwac wzorku :) Jak na kozke to naprawde sliczna

    OdpowiedzUsuń
  6. Te buleczki z zurawina cudne! Dobry pomysl, by je tak uformowac :)
    I chleb przepiekny! Slicznie wyglada :)
    Szkoda, ze te drugie buleczki nie wyszly, ale moze nastepnym razem? Chociaz... przynajmniej ten rogaty przyjaciel zjadl sobie dzieki temu cos dobrego ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Koza najbardziej boska z tego calego towarzystwa:)!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ..choć chlebek i bułeczki również:)

    OdpowiedzUsuń
  9. wow!! jestem pod wrazeniem :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Maju, ale Tobie wszystko wychodzi takie piękne!
    Chleb przecudny wprost,aż mam ochotę na kromeczkę, a bułeczki...no super po prostu, piękne, puchate:)

    OdpowiedzUsuń
  11. nie no dwa wypieki, a ja niemoge zdobyć się nawet na bułki :) jestem Twoją fanką chleb wygląda bosko, a te bułeczki chyba zjadłabym wszystkie sama :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Alez cudne te Twoje wypieki Maju!!!!piekny chlebek i puchate sliczne buleczki :)
    Koza jest bardzo sympatyczna i wierze,ze smakowaly jej i jej kolezankom nieudane buleczki,tez cos z Twojego pieczenia mialy :) :)Niestety nie poradze,co moglas nie tak zrobic,bo zadna piekarka ze mnie.....
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Maju niesamowite te zdjęcia. No i muszę przyznać, że ja tez uległam czarowi tych wypieków i dzisiaj pomimo kontuzji ręki znowu zrobiłam bułeczki Gordonki (tylko wyrabiałam w robocie). Muszę się skusić na te z żurawiną , bo u Ciebie wyglądają nieziemsko

    OdpowiedzUsuń
  14. Kózka wygląda na bardzo zadowoloną z takiego poczęstunku :D a te mleczne bułeczki wyglądają obłędnie, muszę je koniecznie zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  15. majana - dziekuje slicznie :) A kozka to jedna z ladniejszych w calym stadzie :)

    margot - dziekuje. Oj byla zadowolona, i to bardzo :))

    Mafilka - dziekuje za pocieszenie :) A kozka tez czlowiek, jesc musi :))

    amarantka - dziekuje. Mam nadzieje, ze syta :) Bo jak nie to bede musiala buleczek dorobic :))

    Margo99 - dziekuje. Ciesze sie, ze kozka Ci sie podoba :))

    Bea - dziekuje slicznie. A rogaty przyjaciel wielce rad byl z dostawy buleczek :))

    Olciaky - dobra, dobra :) Teraz to nastapila obraza majestatu czyli mnie :)) A kozce przekaze komplementy :))

    cudawianki - dzieki :))

    andzia-35 - dziekuje slicznie za komplementy :)) Ale nie zawsze wszystko dobrze mi wychodzi, gordonki nie wyszly :(

    magda k. - zjadlabys sama? Z dzieckiem trzeba sie podzielic, niedobra Ty :)) Milo mi, ze jestes moja fanka :) Autografy rozdaje dzis o 19.00 w Empiku :)))

    Gosia - dziekuje. Kozkowe towarzystwo objadlo sie na calego bo oprocz buleczek wzielam jeszcze resztki chleba, ktore specjalnie dla nich odkladam :))

    kabamaiga - dziekuje. Widze, ze twarda jestes i mimo kontuzji nadal pieczesz :) A ja musze ponownie zrobic gordonki :))

    Mirabelka - kozka nawet sie usmiecha :)) A buleczki zrob koniecznie, sa przepyszne :))

    OdpowiedzUsuń
  16. lubię te drobne kulki
    czerwonych suszonych żurawin
    i lubię świeże ciepłe bułki

    połaczenie idealne

    OdpowiedzUsuń
  17. ciesz się, ze nie jesteś tak spóźniona jak ja, ja dopiero jutro piekę i to tylko chleb, ciekawe co wyjdzie...tak dawno nie piekłam
    a z bułkami mam podobnie, nie dość że uformować ich nie potrafię to jeszcze one rosną jak chcą ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Hihihi, kózka się najadła smakołyków :)
    A ten bochen jest boski!

    OdpowiedzUsuń
  19. Wspaniałe! Ja niestety nie dałam rady się przyłączyć, ale mam nadzieję ,że następna edycja będzie dla mnie bardziej przychylna :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bułeczki śliczne i puszyste a chleb bardzo smakowity :)
    Zajrzyj do mnie po wyróżnienie...

    OdpowiedzUsuń
  21. Pięknie się powypiekałaś (czytaj: spisałaś) :)))
    Cudne bułeczki i chlebuś.
    Dobra Kochana jesteś w te klocuszki ;)
    Buziaki
    M.

    OdpowiedzUsuń
  22. No taki chlebek z orzechami to jest na pewno... niebo w gębie ;]

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudnie wyglada ta żurawina w bułeczkach, musiały byc przepyszne :) A chlebek jak ze starego kaflowego pieca :) piękny! Nawiasem mówiąc - fajnego masz przyjaciela/przyjaciółkę ;) Sądząc po brodzie to raczej przyjaciel jednak hihi ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Witamy w Weekendowej Piekarni :) Mi ostatnio troche czasu w wekendy brakuje, ale spróbuję to nadrobić. Chlebek wygląda mega chrupiąco i apetycznie. A koza prześliczna, mojej Córci na pewno by sie spodobała... Pozdrawiam serdecznie - muffingirl

    OdpowiedzUsuń
  25. Majka, chleb wyszed Ci obledny - piekne zdjecia - jak patrze na ten odcisk koszyczka, to az mi zal ze moj okragly cos nie moze mnie zmobilizowac do piecznia :-)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  26. hyhyhy:P wybacz.
    do kóz to ja mam słabość;))

    OdpowiedzUsuń
  27. Wypieki piękne, ale koza - przecudna!

    OdpowiedzUsuń