poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Tarta botwinkowa.



Kocham botwinke miloscia ogromna :) Ta milosc ma swoj poczatek w dziecinstwie, kiedy to moja mama gotowala najlepsza botwinke na swiecie. Moglam ja jesc (i teraz tez bym mogla) kilka razy w tygodniu, zeby nie powiedziec codziennie :) Lubie tez tarty bo sa proste w przygotowaniu i zachecaja mnogoscia smakow. Tarta botwinkowa, ktora wypatrzylam u Liski jest naprawde przepyszna. Juz dawno planowalam ja upiec ale dostanie chociaz malego peczka swiezej botwinki graniczy tutaj z cudem. Wpadlam wiec na pomysl i...wyhodowalam ja sama na tarasie (w wielkiej donicy). Po miesiacu moglam juz cieszyc sie smakiem tej pysznej tarty. Polaczenie mlodych listkow botwinki z octem balamicznym to polaczenie doskonale. Wprowadzilam tylko jedna zmiane dodajac zamiast sera koziego (za ktorym nie przepadam) ser feta. Dodalam tez kilka nieduzych buraczkow poniewaz mojej botwiny nie bylo zbyt duzo. Doskonala na cieplo a po wystudzeniu jeszcze lepsza. Polecam :)



Tarta botwinkowa (II)

Skladniki:
forma o srednicy 26-28 cm

Spod:
200 g maki pszennej
100 g masla
1 lyzeczka soli
2 zoltka
2-3 lyzki wody

Masa:
1 peczek botwiny z buraczkami (ok. 600-700 g)
3 zabki czosnku (dalam tylko 1 zabek)
2 lyzki masła
przyprawy: galka muszkatolowa, kminek, sol, pieprz
2- 3 lyzki swiezego koperku
1-2 lyzki octu balsamicznego (najlepiej starego, slodkiego)

Polewa:
100 g miekkiego koziego sera (dalam ser feta)
50 g smietany
2 jajka
przyprawy: sol, pieprz

1 kulka sera mozzarella



Spod:
Wszystkie skladniki polaczyc - wode dodajemy na koncu, stopniowo (dalam tylko 2 lyzki). Ciasta nie nalezy zagniatac zbyt dlugo, bo bedzie twarde. Uformowac kule i schlodzic w lodowce przez 30 minut. Nastepnie rozwalkowac lub wylepic ciastem forme do tart o srednicy 26-28 cm (w zalezności od tego, jak duza jest botwina). Piekarnik nagrzac do 190°C.
Ciasto w formie przykryc papierem do pieczenia, na to wsypac sucha fasole (by podczas pieczenia ciasto sie nie podnosilo) i zapiec 15 minut (moim zdaniem moznaby podpiec spod troche dluzej, 20-25 min.). Wyjac z piekarnika, zdjac z ciasta papier z fasola i wypelnic je masa.

Masa:
Na glebokiej patelni rozpuscic maslo, dodac czosnek pokrojony w plasterki (ja pokorilam go w drobna kostke). Kiedy zmieknie, dodac pokrojona drobno botwine (buraczki kroimy na zapalki). Dusic 5 minut, doprawic przyprawami. Dusic jeszcze 5-10 min. Buraczki i lodygi powinny wyraznie zmieknac.

Polewa:
Jajka zmiksowac ze smietana i kozim serem (lub feta). Doprawic sola i pieprzem. Wlac polewe na tarte wypelniona masa.
Wierzch oblozyc mozzarella starta na tarce lub pokrojona w male plasterki.

Wstawic do piekarnika i piec ok. 30 minut, az wierzch zamieni sie w rumiana skorupke (ja pieklam 15 min. dluzej).

28 komentarzy:

  1. bardzo piekna, apetyczna i na pewno pyszna:)
    ja tez lubie botwinke:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziś to już napewno wpraszam się:) Ale piękna! Podziwiam za determinację:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja botwinki nigdy nie jadłam (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Majeczko, jeszcze z miesiąc temu raczyłam się bardzo podobną tarta botwinkową ... ach jakie to pyszne było :) Skusiłabym się i na Twoją, tym bardziej, że z własnej botwinki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. alez podziwiam Cie za te hodowanie botwinka!!moja hodowla sie do ziol ogranicza i to na pewno nie wysianych wlasnorecznie-niestety....Tarta wspaniale sie prezentuje i smaczka tez bym na nia miala,bo lubie botwinke...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Majko! Brawo ze zdeterminowanie! Ja też kocham botwinkę miłością wielką:)) A ta tarta to już dawno mnie kusi - musi być pyszna!
    Pozdrawiam Cię serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo fajny przepis,jeszcze nigdy nie jadłam tarty z botwinką ale może spróbuje:)

    OdpowiedzUsuń
  8. I to się nazywa wytrwałość w dążeniu do celu ;)

    Jestem bardzo ciekawa jak taka tarta smakuje, bo wygląda bardzo apetycznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. w weekend po raz pierwszy jadlam wytrawną tarte i bardzo mi smakowała ;) wiec teraz tez sie zabiore na robienie tart ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać, że przepis rzeczywiście mocno Ci utkwił w myślach, skoro specjalnie do niego wyhodowałaś botwinkę. Ale wcale a wcale mnie to nie dziwi - dla takiej pyszności zdecydowanie warto!

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. O proszę, wymienimy po kawałeczku tarty?

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie jadłam czegoś takiego a napewno jest pyszna taka tarta:)

    OdpowiedzUsuń
  13. ach zazdroszcze botwinki i... tarty! :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja chyba nie jestem aż taką entuzjastką botwinki, chociaż nawet w tym roku miałam sobie zrobić w postaci zupkowej, ale się w końcu rozmyło. W każdym razie, pozazdrościć Ci determinacji, a tarta prezentuje się pięknie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kocham botwinkę, ogromnie! Jeszcze takiej tarty nie próbowałam. WYgląda rewelacyjnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo chętnie bym spróbowała !

    OdpowiedzUsuń
  17. Majko, cudowną tartę zrobiłaś. Botwinka to również moje dzieciństwo. Podziwiam Cię za hodowlę w doniczce. To sie nazywa chciec to móc.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale ona jest obłędnie piękna !!! Kupię jeszcze botwinkę ?

    OdpowiedzUsuń
  19. To znów ja :)

    Maju dziś dzień bloga więc zapraszam Cię do zabawy: http://hichotka.blogspot.com/2010/08/blog-day-today.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Majeczko i ja zapraszam Cię do wspólnej zabawy:)
    Szczególy u mnie :))

    OdpowiedzUsuń
  21. Maju, wiesz, miałam z botwinką ten sam problem rok temu :) szukałam, szukałam i znaleźć nie mogłam. Tamten rok bez botwinki przecierpiałam, w tym roku już na szczęście z botwinką nie mam problemu :) było jej dużo.

    Ale może skorzystam jeszcze z Twojego doniczkowego pomysłu i sobie na jesień własną wyhoduję :)

    piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  22. Majeczko - wciąż mnie zadziwiasz! A przepis pamiętam u Liski. Też mnie zachwycił :)

    OdpowiedzUsuń
  23. aga - dziekuje. Witaj w klubie :)

    Piegowata - dziekuje. Zapraszam :)

    Karmel-itka - dziekuje.

    viridianka - no to zaluj, nie wiesz, co stracilas :)) No i oczywiscie musisz to nadrobic :)

    Tilianara - botwinka rzadzi! :) Zapraszam do degustacji :)

    Gosia - ja tez hoduje ziola i ten nie wysiane wlasnorecznie ale o tym ciii... :)) Oprocz botwinki zasialam tez szpinak bo nigdzie nie moglam kupic swiezego :)

    KUCHARNIA, Anna-Maria - ja sie chce to mozna wszystko, prawda? :)) Tarte polecam, bo jest przepyszna. Koniecznie upiecz w sezonie botwinkowym :)

    Kasia w kuchni - to dla mnie tez byla nowosc. Moze dlatego tak kusila :))

    edysia79 - smakuje naprawde dobrze. Szkoda, ze nie moge Cie poczestowac :)

    emma001 - tarty sa naprawde pyszne. I ile mozliwosci przygotowania :))

    Zaytoon - widzisz Kochana, ja za botwinka tesknie co rok (w Polsce mialam ja na wyciagniecie reki). Skoro nie mozna jej kupic to nic nie stoi na przeszkodzie aby samemu ja sobie wyhodowac :) Nie mam ogrodka wiec donica okazala sie idealna :)

    OdpowiedzUsuń
  24. kabamaiga - prosze bardzo. Z przyjemnoscia :)

    wiosenka27 - jest pyszna. Musisz koniecznie wyprobowac :)

    cudawianki - :))

    nobleva - dziekuje :)

    karoLina - fakt, nie kazdy przepada za botwinka (wiem to po moim bracie). A determinacji w dazeniu do celu nigdy mi nie brakuje :) Wysialam jeszcze szpinak ale to juz w nastepnym poscie :)

    majana - dziekuje. Wpadnij na obiad :))

    dorota20w - czestuj sie :)

    Io - w ogromnej donicy :) dziekuje za mile slowa :)

    Ivon - pewnie juz Ci sie nie uda jej kupic :( Dziekuje.

    amarantka - ja nie moge zniesc tego braku botwinki tutaj :)) A w doniczce naprawde z powodzeniem mozna ja sobie wyhodowac, co widac na zalaczonym obrazku :) Tylko, ze teraz to juz chyba za zimno troche bo ja wysialam druga partie i rosnie opornie.

    misbasia - dziekuje :))

    OdpowiedzUsuń
  25. A ja akurat robilam z przepisu Pinos i Anoushki - podobna idea, tarta wspaniala, oj ze juz ni ema botwinki... :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Proste i pyszne - tak jak lubie!

    OdpowiedzUsuń