poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Tarteletki z czarna porzeczka i kruszonka amarettini.



W centrum miasteczka, w ktorym mieszkam (nieduza to miescina, kilka sklepow na krzyz:)) znajduje sie ksiagarnia. Zawsze, kiedy tamtedy przechodze kusi mnie swoimi otwartymi drzwiami :) Nie trzeba jednak wchodzic do srodka aby obejrzec ksiazki o tematyce kulinarnej, bowiem czesc z nich rozlozona jest na stolach wystawionych przed ksiegarnie. Tam mozna czasami znalezc prawdziwe "perelki". Jakis czas temu wlasnie na takim stole zobaczylam nieduza ksiazeczke "Tertelettes", do ktorej dolaczone byly 4 okragle foremki na tarteletki z wyjmowanym spodem. Foremki juz mialam (kupilam jakis czas temu w Tchibo z tym ze o wiekszej srednicy), ksiazki niestety nie. Oczywiscie ksiazka znalazla sie szybko w moim posiadaniu (dolaczyla do innych ksiazek na polce) a foremki powedrowaly do szafki z kuchennymi gadzetami (jak to mowia "od przybytku glowa nie boli" :))
Przepis Liski na krajanke z czarna porzeczka sprawil, ze porzeczki zaczely snic mi sie po nocach :) Zapragnelam znow poczuc ten smak, ktory nieodmiennie kojarzyl mi sie z polami pelnymi porzeczkowych krzaczkow rosnacych niedaleko dzialki moich rodzicow. W kazdy cieply i sloneczny dzien ich zapach roznosil sie po calej okolicy... I kiedy juz z mocnym postanowiemiem upieczenia tego ciasta i koszyczkiem pelnym czarnej porzeczki przyszlam do domu, w rece wpadla mi wlasnie powyzsza ksiazeczka. Traf chcial, ze znalazlam tam przepis na te wlasnie tarteletki :)

Dawno juz nie jadlam tak pysznych tarteletek. Kiedy je pieklam po calym mieszkaniu roznosil sie nieziemski zapach... Wysmienite zarowno na cieplo, jak i na zimno. Lekko slodkie ciasto, kwaskowe owoce i migdalowa kruszonka sprawiaja, ze tarteletki sa naprawde doskonale. Smaki swietnie sie ze soba komponuja. Kiedy dodatkowo podacie je jeszcze cieple z galka waniliowych lodow to gwarantuje Wam, ze poczujecie sie jak w niebie :)) Polecam!



Tarteletki z czarna porzeczka i kruszonka amarettini

Skladniki na 4 tarteletki (o srednicy 10 cm):
220 g maki pszennej (typ 550)
1 szczypta proszku do pieczenia
150 g masla jogurtowego
90 g cukru
sol
1 srednie zoltko
80 g ciasteczek amarettini
300 g czarnych porzeczek
4 kulki lodow waniliowych (do podania)

Dodatkowo: 1 bialko

150 g maki wymieszac z proszkiem do pieczenia. Dodac 75 g masla, 50 g cukru, szczypte soli i zoltko, zagniesc ciasto. Uformowac kule, zawinac w folie spozywcza i wlozyc na 1 godz. do lodowki.

Porzeczki umyc, oderwac owoce od galazek, osuszyc. Ciasteczka amarettini wlozyc do foliowej torebki, zawiazac i zmiazdzyc za pomoca walka (ja rozkruszylam je w dloniach). Polowe pokruszonych ciasteczek wymieszac z 70 g maki, 30 g cukru i 75 g masla, zagniesc kruszonke, wlozyc do lodowki.

Schlodzone ciasto podzielic na 4 czesci. Kazda z nich rozwalkowac, wylepic foremki do tarteletek (najlepsze sa takie z wyjmowanym spodem), nakluc ciasto widelcem i wstawic na 15 min. do lodowki aby ciasto "odpoczelo". Nastepnie wyjac, wylozyc kazda foremke z ciastem papierem do pieczenia, wysypac na wierzch fasole i podpiec przez 15 min. w temp. 200°C. Wyjac z piekarnika, usunac fasole i papier. Posmarowac tarteletki rozmaconym bialkiem i wstawic jeszcze na 5 min. do piekarnika (to zapobiegnie namieknieciu ciasta przez sok puszczony przez porzeczki).

Podpieczone spody wyjac z piekarnika, kazdy posypac pozostalymi pokruszonymi ciasteczkami amarettini, na to wylozyc porzeczki, posypyc je pozostalym cukrem. Na wierzch kazdej tarteletki zetrzec kruszonke.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200°C (na najnizszym poziomie) przez 30 min. Upieczone tarteletki wyjac z piekarnika. Podawac na cieplo z galka lodow waniliowych.

Rada: zamiast porzeczek mozna uzyc 350 g rabarbaru pokrojonego w 1 cm kawalki.



Przepis pochodzi z ksiazki "Tartelettes. Kleine Kuchen pikant und süß".

37 komentarzy:

  1. cudenka!!! wygladaja i smakuja pysznie:)
    kruche ciasto i owoce to jest to co lubie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja wiem, że Ty porzeczki czarne uwielbiasz:)
    I wiem, że takie i Mi by posmakowały:)
    jeszcze te lody..

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda że nie ma już u mnie czarnych porzeczek, bo bym je upiekła ze względu na Twój opis i ... pudełko amaretti które mi w szafce zalega :]

    OdpowiedzUsuń
  4. muszą być niezwykle aromatyczne !

    OdpowiedzUsuń
  5. jeny!! jak ja załuje ze u mnie nie widac ostatnio porzeczek ;(
    Wyglada tak smakowicie i jeszcze te lody mniam

    OdpowiedzUsuń
  6. I mnie krajanka Liski śniła się po nocach i nie dawała spokoju, póki nie ukoiłam jej inną krajanką. Na tę przyjdzie czas za rok.

    Twoje tartaletki wyglądają genialnie, Majeczko. Chyba czekają mnie kolejne bezsenne noce z koszmaro-marzeniami o takich pysznościach... ;))

    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też nie przepuściłabym takiej książce, a jeszcze z foremkami, to prawdziwa radość! Śliczne tartaletki, w dodatku z ukochaną przeze mnie czarną porzeczką! I lody! I nie masz nade mną litości!!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystko mi się podoba w tych tartaletkach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bajecznie wyglądają te tarteletki z gałką lodów waniliowych:)

    OdpowiedzUsuń
  10. To jest dla mnie idealne zestawienie smaków. Nie będę zwlekać z ich pieczeniem. Kupię porzeczki i... będą moje.

    OdpowiedzUsuń
  11. a u mnie brak tych wspaniałych owoców :(

    OdpowiedzUsuń
  12. wow ,jakie urocze i z porzeczką i z kruszonka

    OdpowiedzUsuń
  13. Piekne i pyszne zdjęcia:)Częstuję się tarteletką i pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kruszonka amarettini brzmi obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  15. och, niebiańskie. takie urocze. i ta kruszonka... ;] obłęd.

    OdpowiedzUsuń
  16. Urok małych niemieckich miasteczek... wiesz, że czasami tęsknię i za swoim małym miasteczkiem? za księgarnią, małym ryneczkiem z czwartkowym targiem warzyw i owoców, za pagórkami dookoła...

    Tartaletki... ja porzeczek jakoś chyba szczególnie nie lubię... a może dawno ich po prostu już nie jadłam?
    Myślę jednak, że gdybyś mnie poczęstowała, to bym nawet i dwie zjadła :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniałe Maju. A takiej księgarni zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  18. To ja muszę koniecznie zdobyć takie foremki,żeby zrobić takie cudne tarteletki :)
    Zazdroszczę CI tego Twojego małego miasteczka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale rozkosznie wyglądają !!! Muszą być wyjątkowo smaczne. A czarną porzeczkę bardzo lubię w wypiekach właśnie.

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękne tarletki. Niestety w tym roku czarnych porzeczek z krzaka nie rwałem, u babci i tak smakują zawsze najlepiej.

    Majka, jak Twoja włoska przygoda?

    OdpowiedzUsuń
  21. zrobilam prawie identyczne: tylko z borowkami i bez kruszonki - tez fioletowe!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Co za szczęśliwy zestaw zbiegów okoliczności. Tartletki rzeczywiście wyglądają tak, że zaraz ma się na nie ochotę. Niestety, sezon na czarną porzeczkę u nas się już chyba skończył, bo usiłowałam kupić już dwa tygodnie temu, a tu nic. Byłam jednak zdeterminowana, więc znalazłam sensowny zamiennik w słoiku, więc z pieczeniem nie trzeba będzie czekać cały rok.

    OdpowiedzUsuń
  23. aaaaale pysznie wygladaja!!!!!musze tez cos takiego splodzic,bo chce mi sie wlasnie czegos takiego z kruszonka,owocami,lodami.....brrr-same kalorie,ale jakie pyszne.....
    ech...zyje sie raz...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Masło jogurtowe? Proszę napisz coś więcej na ten temat. Pzdr Aniado

    OdpowiedzUsuń
  25. Krajankę Liski piekłam,bo uwielbiam porzeczki. Tartaletki to świetny pomysł!Pięknie Ci się upiekły!

    OdpowiedzUsuń
  26. szkoda, że nie mam tartaletek ;/ Twoje wyglądają cudnie i jeszcze z moją ulubioną czarną porzeczką ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. aga - dziekuje. Sa naprawde pyszne.

    Zuza - :)

    Olciaky - ciekawe skad to wiesz? :) Czarne moze troche mniej za to czerwone oblednie uwielbiam :)

    viridianka - faktycznie szkoda...ale mysle, ze z innymi owocami tez moga byc dobre. Na przyklad ze sliwkami wegierkami. Amarettini beda doskonale do nich pasowac :)

    dorota20w - sa aromatyczne. I pyszne :)

    emma001 - no szkoda... Lody swietnie przelamuja kwasny smak porzeczek.

    Zaytoon - ja do dzis zaluje, ze krajanki Liski nie zrobilam. Ale wiesz co, chyba to nadrobie, widzialam jeszcze czane porzeczki w sklepie :) Mam nadzieje, ze Twoje sny jednak nie beda tak okropne :))

    KUCHARNIA, Anna-Maria - no nie mam :) Ta ksiazeczka to byl swietny zakup. Juz kolejne tarteletki czekaja w kolejce na upieczenie :)

    Kasia w kuchni, miss_coco - dziekuje :)

    Paula - ciesze sie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Nika - dziekuje :)

    Io - mam nadzieje, ze beda Ci smakowaly :)

    olivia - :(

    margot - jestes bardzo mila, dziekuje :)

    wiosenka27 - nic dodac, nic ujac :)

    majana - czestuj sie prosze :) Dziekuje.

    kornik - jak brzmi, tak smakuje :)

    Karmel-itka - dziekuje, dziekuje :)

    amarantka - wiesz u mnie tez jest targ (we wtorek) ale warzyw i owocow tam nie zobaczysz. Tylko jakies ciuchy, stoiska z kwiatami i budka z plackami ziemniaczanymi :) Za czarnymi porzeczkami ja tez nie przepadam ale w wypiekach smakuja bosko :)

    kabamaiga - dziekuje. Nie ma za bardzo czego zazdroscic chociaz przyznaje, ze czesto maja fajne ksiazki. No i zamowic tych co nie maja w kazdej chwili tez sobie mozesz :)

    magda k. - ja sie rozejrze, moze gdzies jeszcze je znajde? Jakby co to dam znac, jesli bedziesz zanteresowana... :)

    Ivon - dziekuje. Sa naprawde pyszne. Jesli lubisz czarna porzeczke to koniecznie musisz ich sprobowac :)

    Mich - dzieki. Na pytanie odpisalam Ci na Twoim blogu :)

    Kuchareczka - widzialam, pysznie wygladaja. Moze zrobimy mala wymiane? :)

    karoLina - czyzbys zamierzala je upiec? Daj znac czy Ci smakowaly :))

    Gosia - tak sie jakos sklada, ze te najbardziej kaloryczne potrawy sa najsmaczniejsze :) No i w koncu raz sie zyje ... :))

    lepszysmak - to po prostu maslo z dodatkiem jogurtu. Mysle, ze mozna tez uzyc zwyklego masla (chodzilo pewnie o delikatniejszy smak spodu).

    Amber - a ja na te krajanke wciaz mam wielka ochote :) Dziekuje.

    OdpowiedzUsuń
  29. A ja ciągle szukam foremek. Jakiś miesiąc temu pani w sklepie próbowała mi wmówić, że jak kupię foremki do babeczek to wyjdzie mi także zamierzony efekt ;)

    Zjadłabym te Twoje, oj zjadłabym...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  30. jej, a ja tak poluję na takie foremki! Jedyne miejsce, gdzie je widze, to Duka, ale tam są potwornie drogie, jedna mała kosztuje 17 zł! brrr... Więc baaaaaaaaardzo zazdroszczę Ci okazji:)

    A tartaletki wygladaja cudnie, nigdy nie robilam takich z czerwona porzeczka!

    OdpowiedzUsuń
  31. No to jest cos majciu, te tartaletki :) Wiesz, ja nigdy nie mam dosc porzeczek, ledwo sie skonczyly juz za nimi tesknie...

    OdpowiedzUsuń
  32. Wlasnie odkrylem twoja tarteletke - alez mi narobilas smaku!

    OdpowiedzUsuń