czwartek, 3 marca 2011

Ostatni czwartek karnawalu. Serowe suflety z czerwonymi porzeczkami.



Dzis ostatni czwartek karnawału. W Niemczech, w ten dzien wlasnie (Weiberfastnacht), w Nadrenii i Westfalii kobiety uzbrojone w nozyczki obcinaja mezczyznom krawaty, oprocz tego odbywaja sie tez kobiece szturmy na ratusze. Co roku w Weiberfastnacht, punktualnie o godzinie 11.11 kilkadziesiat tysiecy przebranych w barwne kostiumy kobiet wdziera sie do ratuszy w Düsseldorfie, Bonn, Kolonii, Moguncji i innych niemieckich miastach, by obciac krawaty urzednikom i otrzymac symboliczny klucz do bram miasta, przejmujac na ten dzien symbolicznie wladze. Karnawal w Niemczech jest bardzo hucznie obchodzony. Na ulicach miast na kazdym kroku mozna zobaczyc poprzebieranych ludzi a karnawalowa muzyka plynie z glosnikow w kazdym niemalze miejscu. Trzeba przyznac, ze Niemcy potrafia sie bawic (mam to szczescie mieszkac wlasnie w tej czesci kraju, gdzie karnawal swietowany jest na calego:) Centrum niemieckiego karnawału (Karneval) jest polnocna Nadrenia-Westfalia, gdzie co roku 11 listopada o godz. 11.11 rozpoczyna sie tzw. piata pora roku (tak nazywa sie karnawał w Kolonii). Przez kolejne miesiace (w czasie adwentu nie wszedzie) odbywaja sie posiedzenia karnawalowe, sowicie podlewane alkoholem i intensywne przygotowania stowarzyszen karnawalowych do karnawalowej parady przed koncem karnawalu. Swieto Trzech Kroli rozpoczyna powszechny karnawal. W ostatni poniedziałek (Rosenmontag) odbywaja sie duze karnawalowe parady, z muzyka, wozami pelnymi przebierancow zrzeszonych w towarzystwach karnawalowych, rzucajacych slodycze w tlum. Poszczegolne regiony maja swoje zawolania (Narrenruf), np. Kölle Alaaf w Kolonii*

Rosenmontag jeszcze przed nami a za nami spotkanie w przedszkolu, w grupie "malych i duzych przebierancow" :) Jak to powiedzial moj Maly: "mamusia bedzie diabelkiem a ja bede piratem:) I tak wlasnie bylo. Ja paradowalam przebrana za wcielenie zla a moj Synek byl najprawdziwszym piratem na swiecie :) Tak byl przejety swoja rola, ze pozowal do zdjec ze smiertelnie powazna mina (korale, ktore ma na szyi to jego piracki skarb, ktory zdobyl w przedszkolu:)



Juz jakis czas temu postanowilam, ze w Tlusty Czwartek nie bedzie u mnie ani paczkow ani faworkow chociaz musze przyznac, ze na te drugie od dawna mam wielka ochote. Wymyslilam sobie, ze skorzystam z nowego przepisu proponowanego na te wlasnie okolicznosc przez jedna z gazet, czyli na ryzowe racuchy z kokosem. Niestety racuchy okazaly sie jedna wielka klapa a ja pozniej przez pol dnia musialam wietrzyc mieszkanie bo smazylam je w glebokim tluszczu. Dlatego tez dzis nie ma u mnie tlustych pysznosci. Sa za to delikatne suflety serowe z dodatkiem czerwonych porzeczek. Puszysta, lekka slodycz przelamana kwaskowymi porzeczkami. Ladnie wyrastaja i nie opadaja tak szybko po wyjeciu z piekarnika. Sa naprawde pyszne. Polecam :)



Serowe suflety z czerwonymi porzeczkami

Skladniki na 4 porcje:
200 g chudego twarozku (dalam quark)
150 g czerwonych porzeczek (swieze lub mrozone)
1 niewoskowana cytryna
3 jajka
3 lyzki cukru
1 lyzka maki pszennej
1 lyzka maki ziemniaczanej
sol

Swieze porzeczki umyc, oderwac kuleczki od galazek, lekko osuszyc (mrozonych nie rozmrazac). Twarozek osaczyc dobrze na sicie. Cytryne wyszorowac w goracej wodzie, osuszyc, zetrzec 1 lyzeczke skorki.

Piekarnik rozgrzac do 180°C. Rozbic jajka, oddzielic zoltka od bialek. Zoltka wymieszac razem z twarozkiem, 2 lyzkami cukru, skorka cytrynowa, maka pszenna i ziemniaczana. Do bialek dodac szczypte soli i pozostala 1 lyzke cukru, ubic na sztywno. Ubita piane z bialek dodac do masy, delikatnie wymieszac. Wsypac porzeczki, wymieszac.

4 male kokilki posmarowac lekko maslem, wysypac cukrem. Rozlozyc mase do foremek. Kokilki wstawic do duzego zaroodpornego naczynia, wlac do niego goraca wode (ja wlalam tak do polowy wysokosci foremek).

Zapiekac suflety w kapieli wodnej przez ok. 20 min. Podawac zaraz po upieczeniu, udekorowane porzeczkami.



* zrodlo: internet
** zrodlo przepisu: czasopismo Lisa "Kochen & Backen" 7 (2010)

38 komentarzy:

  1. Te nozyce w pierwszej chwili mnie przerazily! ;)
    Za to Twoje serowe suflety podobaja mi sie bardzo! Choc nie wiem, czy porzeczki by u mnie 'przeszly' ;)

    Pozdrawiam Majko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Bea - zmienilam nozyce na nozyczki zeby inni sie tez nie przerazili :)) A zamiast porzeczek mozesz dac inne ulubione owoce :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ja sie chcialam od razu Twoim poczestowac ;))

    PS. Nozyczki tez mnie przerazaja! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Pirat przeuroczy i taki do wyściskania...:) wydrukuję sobie przepis bo muszę w końcu swoje ramekiny wypróbować... tęsknię za porzeczkami..

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę,że nie tylko ja mam jeszcze maliny i porzeczki :)Suflety wyglądają smakowicie i chętnie bym się nim poczęstowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne, lekkie sufleciki, to mi się podoba! :)) Nawet w taki dzien jak dziś.
    Fajnie wiedzieć, jak w NIemczech obchodzony jest ten dzień. :)

    A synusia masz ślicznego:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wchodzę w to! Wygląda fantastycznie, wiosennie, pastelowo i lekko! Już sobie ten przepis wydrukowałam i muszę go zrobić :) Pzdr Aniado Ps. A zdjęcia?! To z łyżeczką - Mniam! A portret poważnego Mężczyzny - uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pycha. A mina małego pirata bezcenna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten pirat tak groźnie wygląda, że dzisiaj się nie będę częstować, tylko z daleka pooglądam;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mały przystojniak:) suflety wyglądają cudownie puszyście...

    OdpowiedzUsuń
  11. Pirat przeuroczy jest!!!!!!przystojniaczek Ci rosnie :)
    Sufleciki wygladaja niezwykle pysznie i zachecajaco-sliczne fotki Majeczko!!!!
    Niestety.....cale Niemcy sie dzis bawia poza moim Berlinem chyba ....

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś jak zaczęłam czytać o tym obcinaniu krawatów to mi się z jakims horrorem to skojarzyło...Za to szturm na ratusz musi wyglądać ... ciekawie :D Cóż Wy tam wyrabiacie w tych Niemczech? ;) Nie sądziłam, że nasi sąsiedzi tak hucznie obchodzą karnawał.
    U mnie w tłusty czwartek też beż pączków i faworków bo zostałam zaproszona na "pączkową wyżerkę" do teściowej ;)

    I zapomniałabym: piękne sufleciki! Porzeczki są cudnym zwieńczeniem lata :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja niedawno kupiłam kokilki w sam raz do sufletów, więc chętnie skorzystam z przepisu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ależ Mały wyglądał uroczo przebrany za pirata! I te hipnotyzujące oczy. No, no, no... Przystojniak! ;))

    A suflety - świetna odskocznia od wszechobecnych (pysznych) tłustości.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Maju wspaniałości i te sufleciki i ten pirat. Powiedz mi czy dobrze zrozumiałam. W ten poniedziałek te parady? Będę od poniedziałku właśnie przez kilka dni w Niemczech, więc może też mnie czeka coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kabamaiga - wlasnie w ten poniedzialek :) Rozejrzyj sie, popytaj. Nie wiem gdzie bedziesz wiec nie moge Ci powiedziec czy w danym miescie ten pochod bedzie (na pewno bedzie w Kolonii i tych miastach, o ktorych napisalam:)

    P.S. O ksiazce Jamiego napisze Ci wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Majko, cudowny suflet! Wspaniałe połączenie składników.
    Pączków też nie darzę sympatią, faworki owszem,bardzo.Ale suflet najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  18. Maju dzięki. Będę w malutkim miasteczku Wernigerode, zobaczymy jak to będzie w takim razie. Co do książki dzięki

    OdpowiedzUsuń
  19. Korale mogą służyć za piracki łup :-)
    A suflet cudowny :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  20. piękne wyrośnięte! :) Masz maila od nas!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ach te oczy niebieskie ;) niejedno serce ten pirat skardnie :-)
    Jak jeszcze poczęstuje takim przysmakiem...
    poezja.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ach jakie apetyczne !!! Ten aromat aż tu czuję :))))

    Buziaki Kochana !!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Suflety - marzenie - nie pogardzilbym i w tlusty czwartek! Tyle juz sie nasluchalem i naczytalem o karnawale w KOlonii ze rzeczywiscie chcialbym sie kiedys w koncu o nim na wlasnej skorze przekonac...

    OdpowiedzUsuń
  24. Obśmiałam się na myśl o tych kobietach biegających z nożyczkami i obcinających krawaty :))))) ROTFL :)))))
    A suflety pierwsza klasa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Suflet wygląda nieziemsko. Tego chyba wielbicielka serników nie może sobie odmówić, prawda?

    Ale porzeczki? Skąd ja je wezmę o tej porze roku... ?

    OdpowiedzUsuń
  26. wyglądają absolutnie cudownie.
    P.S. fajne to obcinanie krawatów :)

    OdpowiedzUsuń
  27. to porzeczki tak pięknie wyglądają po rozmrożeniu-myślałam, że robi się z nich ciapa a tu proszę-wspaniała wiadomość!!! pyszny suflecik :) buziaki

    OdpowiedzUsuń
  28. zatęskniłam za kwaśnym smakiem czerwonych porzeczek.

    OdpowiedzUsuń
  29. Absolutna rewelacja.
    A jakie zdjęcia. Sama nie wiem co lepsze - przepis czy one.:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pirat jest odlotowy i ta słodka minka. A porzeczki przywodzą mi na myśl lato, to miłe zimą. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  31. Ale wyglądają! Mniam!
    A co z tymi racuchami? Porozwalały Ci sie, czy jak?

    OdpowiedzUsuń
  32. andzia-35 - wlasnie, rozwalily sie. Chociaz kilka na poczatku wyszlo tak jak trzeba. No i strasznie opily sie oleju, bleee :))


    Dziekuje Wam za komentarze i pozdrawiam cieplo :))

    OdpowiedzUsuń
  33. Fakt, wyglądają prześlicznie, choć z ich przygotowaniem muszę poczekać do lata i do porzeczek. Ale aż ślinka cieknie...

    OdpowiedzUsuń
  34. Aaa, to szkoda:( ja też nie cierpię tłustych placków ani racuchów:)

    OdpowiedzUsuń
  35. ależ Twoje suflety kusząco wyglądają..

    OdpowiedzUsuń
  36. Ja przymierzam sie do sufletów, ale nadal sie ich boje trochę;) a Twój Mały Mężczyzna jaki już duży:) i jaki uroczy:)

    OdpowiedzUsuń
  37. Wyglądają obłędnie!!! Jejku, same tu pyszności u Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Majka, w ramach "mojej terapii" zrobiłam Twoje suflety. Wyszły absolutnie fenomenalnie. Mam zamiar zaraz się nimi pochwalić na moim blogu.
    Pzdr i życzę... zdrowia i zdrowia i zdrowia... z całą resztą damy sobie jakoś radę ;)
    Aniado

    OdpowiedzUsuń