poniedziałek, 31 maja 2010

BLOG TYGODNIA. Placek drozdzowy mojej babci.



Jest mi baaaardzo milo poinformowac Was, ze moj blog zostal uznany przez serwis Ugotuj.to za "Blog tygodnia". Wszystkich zainteresowanych moja skromna osoba zapraszam tu (klik, klik). Milej lektury :)




Przepis na ten placek jest w mojej rodzinie od bardzo dawna. To jeden z tych niezawodnych przepisow, ktory zawsze sie udaje. Mam do niego ogromny sentyment. Piekla go moja babcia, teraz piecze go moja mama, zawsze z podwojnej porcji, poniewaz jest naprawde pyszny i bardzo szybko znika :)



Placek drozdzowy

Składniki na 2 podłużne blaszki (o wymiarach 15x29cm):

1 kg maki pszennej

50 g drozdzy

1 i 1/2 szkl. mleka

1/2 kostki margaryny lub masla

1/2 szkl. kwasnej smietany

4 zoltka + 1 jajko

3/4 szkl. cukru

cukier waniliowy

kilka kropli olejku waniliowego


Z drozdzy zrobic zaczyn: wkruszyc drozdze do garnuszka, zasypac 1 lyzka cukru, dodac 1 lyzke maki i 2-3 lyzki letniego mleka, wymieszac. Odstawic na 15 min., aby drozdze podrosly. Margaryne (lub maslo) rozpuscic w rondelku na ogniu, wlac do niej mleko (aby sie ocieplilo).

Zoltka i jajko utrzec z cukrem i cukrem waniliowym, dodac olejek waniliowy. Caly czas ucierajac dosypywac make, na zmiane dolewajac mleko z maslem i smietane. Na koniec dodac zaczyn drozdzowy.

Wyrabiac ciasto tak dlugo, az zacznie odchodzic od reki (ew. dodac troche maki gdyby bylo za rzadkie). Odstawic do wyrosniecia na 30-60 min. Wyrosniete ciasto przelozyc do foremek, odstawic w cieple miejsce, aby podwoilo objetosc.

Przed pieczeniem posmarowac wierzch ciasta bialkiem. Wstawic do piekarnika nagrzanego do temp. 180°C i piec przez 45 min. (do zbrazowienia).

czwartek, 27 maja 2010

Muffinki z jablkami i jezynami.



Deutsche Version

Dzis zapraszam wszystkich na kawe i muffinki :) Z jablkami i jezynami. Mieciutkie i pyszne. Mocno owocowe, niesamowicie pachnace podczas pieczenia. Na wierzchu muffinek utworzyla sie chrupiaca cukrowa skorupka, ktorej slodycz swietnie wspolgrala z kwaskowymi jezynami. Sa doskonale jeszcze cieple, bardzo wyraznie czuc w nich smak pieczonych jablek. Wystudzone sa rownie pyszne, na pierwszy plan wychodzi wtedy smak jezyn. Zapraszam :))



Muffinki sa dosyc slodkie, wiec proponuje dodac do ciasta mniej cukru (cukrowa skorupka daje dodatkowa slodycz).

Muffinki z jablkami i jezynami

Skladniki na 12 sztuk:
280 g maki pszennej
3 lyzeczki proszku do pieczenia
1/8 lyzeczki soli
120 g jasnego brazowego cukru
250 g jablek
2 duze jajka
250 ml maslanki
6 lyzek oleju slonecznikowego lub 90 g rozpuszczonego i wystudzonego masla
5 kropli aromatu waniliowego (dalam 1 lyzeczke ekstraktu z wanilii)
150 g swiezych lub mrozonych jezyn (mrozonych nie rozmrazac)
40 g cukru Demerara (dalam Muscovado)

olej lub rozpuszczone maslo do wysmarowania formy (lub papierowe papilotki)

Piekarnik rozgrzac do temp. 200°C. Zaglebienia w formie do muffinek wysmarowac tluszczem lub wylozyc papilotkami.

W misce wymieszac przesiana make z proszkiem do pieczenia, dodac sol. Wsypac jasny brazowy cukier, wymieszac. Jablka obrac, usunac gniazda nasienne, pokroic w nieduza kostke. Dodac do maki z proszkiem, wymieszac.

Do drugiej miski wbic jajka, lekko wymieszac za pomoca widelca. Wlac maslanke, olej (lub maslo), dodac aromat waniliowy.

Posrodku suchych skladnikow zrobic dolek, wlac plynne skladniki, wymieszac lekko lyzka (nie za dlugo, tylko tyle aby skladniki sie polaczyly). Dodac jezyny, lekko wymieszac.

Za pomoca lyzki wylozyc mase do przygotowanych papilotek, kazda muffinke posypac cukrem Demerara (lub Muscovado). Wstawic forme do nagrzanego pekarnika i piec ok. 20 min. (ja pieklam 25 min., az jezyny puscily sok), do momentu az muffinki beda zlotobrazowe.

Upieczone muffinki wyjac z piekarnika, pozostawic na 5 min. w formie. Nastepnie wyjac je z formy i wystudzic na kratce.



*przepis pochodzi z niemieckiej ksiazki "1 Teig - 100 Muffins"

poniedziałek, 24 maja 2010

Brioszki czekoladowe z kremem waniliowym i owocami czyli WP#74.



Tej edycji Weekendowej Piekarni nie moglam przegapic. Kiedy tylko zobaczylam przepis u Viri, ktora jest gospodynia tego wydania, wiedzialam, ze na pewno skusze sie na te pyszne brioszki. Przygotowalam wczoraj ciasto i krem a dzis rano moglismy rozkoszowac sie jeszcze cieplymi brioszkami na sniadanie. Od siebie dodalam jeszcze owoce i biala czekolade (polowe brioszek zrobilam z ciemna czekolada i wisniami a druga polowe z biala czekolada i malinami). Brioszki wyszly puszyste, mieciutkie i maslane. Po prostu przepyszne. Polecam wszystkim, ktorzy jeszcze ich nie robili. Sa przepyszne nie tylko jeszcze cieple, zaraz po wyjeciu z piekarnika ale rowniez po wystygnieciu. Wiekszosc buleczek zamrozilam bo mimo najszczerszych checi nie dalibysmy im rady :)

Viri, dziekuje za wyszukanie tego pysznego przepisu :)



UWAGA: Ciasto i krem przygotowujemy w dzien poprzedzajacy pieczenie, ciasto musi spedzic w lodowce 12 godzin.


Brioszki czekoladowe z kremem waniliowym i owocami

przepis podaje za Asia z Kwestii Smaku (z malymi zmianami Viri w nawiasach). I oczywiscie z moimi zmianami :)


Skladniki na 24 male lub 16 wiekszych sztuk:

ciasto:

2 lyzeczki suchych drozdzy instant
2 lyzki cieplej wody
500 g maki
50 g cukru (polecam uzyc cukru z prawdziwa wanilia)
1 i 1/2 lyzeczki soli (ja dalam 1 lyzeczke) - ja tez dalam 1 lyzeczke
5 jajek
350 g niesolonego masla, bardzo miekkiego (ja swoje zmiekczam pozostawiajac przez noc w temp. pokojowej, dobrej jakosci maslo nie jest jednak na tyle miekkie nawet po tym czasie, wiec warto potem przez 10-20 sekund ocieplic je w mikrofali - ale nie rozpuszczac!)

krem Pâtissière:

250 ml mleka
1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
3 zoltka
50 g cukru
2 lyzki maki ziemniaczanej (polecam zwiekszyc ilosc do 3-4, by krem był gestszy i nie wyplywal podczas rosniecia oraz pieczenia buleczek) - ja dalam 3 lyzki

ja dalam dodatkowo:

100 g posiekanej ciemnej czekolady deserowej
100 g posiekanej bialej czekolady
garsc wisni z kompotu (osaczonych na sicie)
garsc mrozonych malin (rozmrozonych na papierowym reczniku)

1 roztrzepane jajko z 1 lyzka mleka na glazure

Ciasto: Drozdze wymieszac z ciepla woda i odstawic na 10 - 15 minut (po tym czasie drozdze powinny sie spienic, jesli nic sie nie dzieje, nalezy powtorzyc z innymi drozdzami). Do duzej miski przesiac make, dodac rozpuszczone w wodzie drozdze, cukier, sol i 3 jajka. Skladniki wymieszac drewniana lyzka. Stopniowo dodawac pozostale 2 jajka, wyrabiajac ciasto reka. Wyrabiac przez około 10 minut az ciasto bedzie gladkie i elastyczne. Mozna tez wyrabiac mikserem, specjalnym hakiem do ciasta drozdzowego, poczatkowo na wolnych obrotach, pozniej zwiekszyc do srednich.
Stopniowo dodawac maslo, po dwie lyzki, mieszajac lub miksujac. Szybko dodawac kolejne 2 lyzki masla, jak tylko poprzednie zmiesza sie z ciastem. Miske przykryc przezroczysta folia i odstawic w cieple miejsce bez przeciagow, do czasu az podwoi swoja objetosc, na okolo 1 i 1/2 do 2 godzin. Uderzyc piescia w ciasto, ponownie przykryc i wstawic do lodowki na noc.

Krem: Zagotowac mleko w rondlu. W plastikowej misce ubic mikserem zoltka z cukrem, nastepnie zmiksowac z maka ziemniaczana. Stopniowo dolewac gorace mleko, ciagle miksujac. Przelac do rondla i zagotowac. Gotowac na srednim ogniu przez około 2 minuty lub dluzej (ja gotowalam 3-4 min.), ciagle miksujac. Zdjac z ognia, wymieszac z ekstraktem z wanilii i przelac do czystej miski. Przykryc i schlodzic w lodowce.


Ciasto rozwalkowac na lekko posypanej maka powierzchni, na prostokat o wymiarach około 30 x 45 cm, cienki na 1/2 cm. Rozsmarowac zimny krem na powierzchni ciasta, jedna czesc posypac kawaleczkami gorzkiej czekolady i wisniami, druga - kawalkami bialej czekolady i malinami. Zlozyc krotsze boki ciasta do srodka, tak aby spotkaly sie posrodku, przekroic ciasto w tym miejscu na dwie czesci. Kazda polowke pokroic w poprzek na 12 paskow (ja pokroilam na 8). Ulozyc je na blasze wylozonej papierem do pieczenia, w odleglosci 2 cm od siebie. Luzno przykryc folia i odstawic do wyrosniecia na około 1 i 1/2 godziny.

Piekarnik nagrzac do 190°C. Wierzch ciasta posmarowac lekko roztrzepanym jajkiem. Piec na złoty kolor przez około 15 - 20 minut. Studzic na blasze ustawionej na metalowej kratce.

środa, 19 maja 2010

Bolillos - meksykanskie buleczki czyli WP#71.



Meksykanskie buleczki to kolejna propozycja Weekendowej Piekarni (gospodarzem byla Atina), w ktorej nie wzielam udzialu na czas. Postanowilam jednak to nadrobic, tym bardziej, ze buleczki tak pieknie prezentowaly sie na innych blogach. Oczywiscie nie obeszlo sie podczas ich pieczenia bez przygod. Najpierw postanowilam zagniesc ciasto wieczorem i wstawic je na noc do lodowki aby sobie spokojnie wyrastalo. Jak sobie wymyslilam, tak tez zrobilam. Nastepngo dnia wyjelam ciasto z lodowki, odstawilam aby sie ocieplilo, uformowalam buleczki i zostawilam do wyrastania. Wyrosniete nacielam, wstawilam do piekarnika i wzielam do reki spryskiwacz aby naparowac piekarnik (czemu ja w ogole wstawialam tam te blache z bulkami?). Zaczelam spryskiwac piekarnik i...stalo sie. Pekla mi zarowka. Szkla rozsypaly sie wszedzie, bylo ich pelno rowniez na blasze z buleczkami. Mimo to postanowilam je upiec aby zobaczyc co z nich wyjdzie. Buleczki wyszly mieciutkie i chrupiace jednak u dolu brzydko popekaly (chyba zbyt mocno wyrosly w piekarniku - czyzby nie sluzylo im nocne wyrastanie w lodowce?). Buleczki wyladowaly w smietniku (balam sie, ze poutykaly w nich kawalki szkla) a ja zakasalam rekawy i ponownie wyrobilam ciasto. Tym razem postapilam wg instrukcji i juz po niedlugim czasie moglam sie cieszyc pysznymi buleczkami :)

Te buleczki sa naprawde doskonale. Mieciutkie wewnatrz, z chrupiaca skorka. Dlugo szukalam takiego przepisu. Z podanych skladnikow upieklam 12 malych buleczek (nastepnym razem upieke mniej ale znacznie wieksze). Na pewno bede do tego przepisu jeszcze nie raz wracac.



Bolillos - meksykanskie buleczki

Skladniki:
100 g maki pszennej bialej chlebowej (dalam typ 550)
1 lyzeczka drozdzy instant
335 g letniej wody
1 lyzka miodu

Drozdze wsypac do maki, dodac wode i miod. Wszystko wymieszac i odstawic do wyrosniecia (u mnie trwalo to 30 min.). Do gotowego zaczynu dodawac stopniowo:

400 g maki pszennej bialej chlebowej (dalam typ 550)
1 1/2 lyzeczki soli
1 lyzke roztopionego tluszczu - (przepis oryginalny wymienia smalec, Tatter uzyla tluszczu gesiego, mozna rowniez innego - ja dalam maslo)

Wyrobic gladkie, lsniace ciasto, ktore latwo odstaje od scianek miski. Pozostawic ciasto do wyrosniecia na minimum 1 godzine. Nastepnie odgazowac i podzielic na 10 -12 czesci. Uformowac szybko kulki, ulozyc je zlaczeniami w gore i zostawic na 10 min. Teraz dopiero formowac buleczki - podluzne lub okragle. Pozostawic do wyrosniecia na 45 minut. Wyrosniete bulki nacinam wzdluz. Piec w piecu rozgrzanym do temperatury 190ºC (z para), przez około 30-35 minut.

niedziela, 16 maja 2010

Grzechu warte. Galettes z rabarbarem i czarna porzeczka.



Galette to ogolne okreslenie uzywane w jezyku francuskim do oznaczania roznych typow plaskich, okraglych lub innych chrupiacych ciast. Najbardziej popularne jest Galette des Rois czyli Ciasto Trzech Kroli. Galette, a wlasciwie Bretonne Galette jest to rowniez nazwa nalesnikow z maki gryczanej czesto z nadzieniem z jajek, sera, miesa, ryb czy warzyw. Jednym z najbardziej popularnych odmian nalesnikow jest Galette Complète z nadzieniem z gotowanej szynki, jajek (w formie jajecznicy lub jajka sadzonego) i stratego zoltego sera (najczesciej ementalera)*.

Ja zapraszam Was dzis na galettes z rabarbarem i czarna porzeczka. Ciastka te przygotowalam na Dzien Matki, ktory obchodzony byl tutaj juz przeszlo tydzien temu. Przepis pochodzi z ksiazki Donny Hay "Früchte: Einfach und Schnell" (ang. Simple Essentials Fruit). Ciastka sa PRZEPYSZNE. Kruche ciasto jest wg mnie doskonale- maslane, chrupiace i idealnie slodkie. Swietnie komponuje sie z kwaskowatym owocowym nadzieniem. Galettes sa doskonale w smaku po wystygnieciuu, ale mysle, ze jeszcze lepsze bylyby podane na cieplo z duza galka lodow waniliowych :)


Galettes przygotowalam z dodatkiem mieszanych owocow jagodowych. Pieklam je dluzej niz to podano w przepisie, poniewaz po tym czasie ciastka byly jeszcze slabo zrumienione. Nie przejmujcie sie sokiem wyplywajacym z nadzienia podczas pieczenia. Po wystygnieciu nadzienie sie zestali a sok, ktory wydzielil sie podczas pieczenia zamieni sie w kisiel dzieki dodatkowi maki ziemniaczanej. Polecam!



Galettes z rabarbarem i czarna porzeczka

Skladniki na 4 sztuki:
Ciasto kruche:
300 g maki pszennej
3 lyzki drobnego cukru
150 g zimnego masla, pokrojonego na kawalki
2-3 lyzki lodowatej wody

Nadzienie:
400 g rabarbaru, obranego i pokrojonego na kawalki
50 g czarnych porzeczek (dalam mieszanke mrozonych owocow: czarne i czerwone porzeczki, jezyny, maliny)
220 g drobnego cukru
2 lyzki maki ziemniaczanej

Ponadto:
1 jajko, lekko roztrzepane
1 lyzka drobnego cukru do posypania

Make, cukier i maslo wlozyc do miski, za pomoca miksera wyrobic ciasto przypominajace konsystencja kruszonke. Nie wylaczajac miksera wlac lodowata wode, wyrobic gladkie ciasto. Wyjac ciasto z miski, uformowac kule, zawinac ja w folie spozywcza i wlozyc na 30 min. do lodowki.

Piekarnik rozgrzac do temp. 220°C. Pokrojony rabarbar wrzucic do miski, dodac czarna porzeczke (lub inne owoce), cukier i make ziemniaczana, wymieszac.

Schlodzone ciasto wyjac z lodowki, podzielic na 4 czesci. Kazda czesc ciasta rozwalkowac na blacie lekko oproszonym maka (ja rozwalkowalam miedzy dwiema warstwami folii spozywczej) na okrag o srednicy 19 cm.

Na srodek kazdego okregu nalozyc przygotowane owoce, zlepic brzegi ciasta nakladajac je na siebie, tak aby nadzienie bylo czesciowo widoczne. Posmarowac galettes rozmaconym jajkiem, posypac cukrem.

Piec w nagrzanym piekarniku przez 15-20 min. (ja pieklam 30 min.)



A na koniec moje ulubione kwiaty :) Szkoda, ze kwitna tak krotko...





*Zrodlo: Wikipedia

wtorek, 11 maja 2010

"Torciki" z ciasta yufka. Z mielonym miesem i cukinia.



Deutsche Version

Po slodkich wariacjach z ciastem filo (yufka) w roli glownej (klik klik) przyszedl czas na jego wytrawna wersje. Chrupiace "torciki" z mielonym miesem i cukinia. Taka zwykla potrawa podana w troche niezwykly sposob. Kiedy sprobujecie gwarantuje Wam, ze zachwyca nie tylko Wasze podniebienia ale takze oczy :) Doskonale zarowno na obiad, jak i ciepla kolacje. Nie wymagaja duzo pracy i swietnie prezentuja sie na stole.

Moje ciasto troche zbyt mocno sie przypieklo, radze wiec obserwowac je podczas pieczenia i przykryc folia aluminiowa, gdyby sie zbyt mocno rumienilo. Z podanych skladnikow wychodza dwa "torciki" o srednicy 20 cm. Jednym takim "torcikiem" najedza sie dwie osoby. Ja podalam do nich dodatkowo salate z sosem vinaigrette. Smacznego :)



"Torciki" z ciasta yufka z mielonym miesem i cukinia

Skladniki na 4 porcje:
250 g ciasta yufka lub filo (ok. 10 platow)
40 g plynnego masla
3 zabki czosnku
800 g mielonego miesa (dalam wolowo-wieprzowe)
5 lyzek oliwy
4 pomidory (dalam z puszki)
2 cukinie
2 lyzki koncentratu pomidorowego
sol
pieprz
kminek (pominelam)


Dwie male tortownice (o srednicy 20 cm) wylozyc papierem do pieczenia. Platy ciasta smarowac kolejno rozpuszczonym maslem i ukladac po 5 sztuk (kladac jeden na drugim) w przygotowanych tortownicach (tak, aby brzegi ciasta wystawaly ponad tortownice). Piekarnik rozgrzac do temp. 200°C.

Czosnek obrac, drobno posiekac. Na patelni rozgrzac oliwe podsmazyc krotko czosnek. Dodac mielone mieso, podsmazyc. Pomidory obrac, pokroic na kawalki. Cukinie umyc, przeciac wzdluz na pol, pokroic na cienkie polplasterki.

Do podsmazonego miesa dodac pomidory i cukinie, wymieszac z koncentratem pomidorowym. Doprawic do smaku sola, pieprzem i kminkiem. Tak przygotowana mase wylozyc na ciato filo. Piec w nagrzanym piekarniku przez 30 min.



*przepis pochodzi z niemieckiego czasopisma Lisa "Kochen&Backen"

piątek, 7 maja 2010

Nadrabiam zaleglosci. Country Bread czyli WP#69.



Postanowilam powoli nadrabiac zaleglosci i piec pieczywo polecane w Weekendowej Piekarni. Na pierwszy rzut poszedl chleb wiejski wg. J. Hamelmana, zaproponowany przez Ptasie. Nie moglam przejsc o bok niego obojetnie. Wydawal mi sie idealny i taki byl rzeczywiscie. Pyszny, mieciutki, z chrupiaca skorka. Uwielbiam takie chleby. Nie potrzeba do niego zbyt wiele dodatkow, wystarczy troche masla lub oliwy. Upieklam dwa bochenki, jeden zamrozilam ale nie polezal zbyt dugo w zamrazarce. Musialam go rozmrazac juz nastepnego dnia :) Polecam wszystkim tym, ktorzy jeszcze go nie piekli. Jest doskonaly :)


Z podanych ilosci wychodza 2 duze bochenki, mozna oczywiscie upiec 1 z 1/2 skladnikow. Mozna takze upiec buleczki.




Chleb wiejski (Country Bread)
wg. J. Hamelmana

Skladniki zaczynu:
454g maki pszennej chlebowej
284 g (ok. 1 1/4 amerykanskiego cup) wody
1/2 lyzki soli
1/8 lyzeczki drozdzy instant (1,2 g drozdzy swiezych)

Rozpuscic drozdze w wodzie, dodac make i sol, wymieszac na gladka mase. Ciasto bedzie mialo 60% hydracji i bedzie dosc geste. Gdyby wydawalo sie mocno za suche, tj. trudno byloby je wyrobic, mozna delikatnie dolac wody. Nakryc miske z zaczynem folia, odstawic w temp. pokojowej na 12-16 godzin. Gotowy zaczyn bedzie wyrosniety, zaczynajacy dopiero sie lekko zapadac.


Skladniki ciasta chlebowego:
454g maki pszennej chlebowej
360 g (1 1/2 amerykanskiego cup) wody
1/2 lyzki soli
1/2 lyzeczki drozdzy instant (5 g drozdzy swiezych)
caly zaczyn

Wymieszac (ok. 3 min) mikserem na malych obrotach wszystkie skladniki ciasta chlebowego, poza zaczynem. Gdy skladniki zaczna sie laczyc na jednolita mase, dodawac zaczyn porwany na kawalki. Jesli bedzie to konieczne, mozna dodac troche wody/maki. Wyrabiac dalej ciasto na wyzszych obrotach miksera (ok. 2 1/2 min) lub recznie. Ciasto powinno byc srednio luzne, elastyczne, gluten srednio rozwiniety.

Umiescic w natluszczonej misce do wyrosniecia na ok. 2,5 godz., w trakcie zlozyc dwukrotnie (co 50 min.). Po czasie wyrastania podzielic na 2 czesci, uformowac z grubsza kule, nakryc folia, dac odpoczac 10-20 minut. Po tym czasie uformowac wlasciwe, okragle/owalne chleby. Umiescic w koszykach/'kolyskach' ze sciereczek, nakryc folia. Odstawic do podwojenia objetosci (1 1/4-1 1/2 godz.).

Piec naciete bochenki w uprzednio nagrzanym i naparowanym piekarniku, najlepiej na kamieniu, w 230 °C. przez ok. 35 minut.

wtorek, 4 maja 2010

Pierwsze urodziny bloga. Drozdzowe slimaczki z miodem i lawenda.



Deutsche Version

Dokladnie rok temu zamiescilam na tym blogu moj pierwszy post. Moje blogowanie rozpoczelam na slodko, ciastem ze snieznym musem i rabarbarem klik (wlasnie trwa rabarbarowy sezon, wiec ogromnie to ciasto polecam, jest naprawde przepyszne). Dlugo bym musiala wymieniac, czego sie nauczylam prowadzac tego bloga i spedzajac czas w kulinarnej blogosferze. Napisze tylko tyle: mam nadzieje, ze to jeszcze nie koniec :) Dziekuje Wam, ze jestescie, zagladacie na moj blog i zostawiacie kilka slow od siebie. Pozdrawiam Was cieplo :)

Dlugo zastanawialam sie, co upiec z okazji pierwszej rocznicy istnienia bloga. Myslalam o czyms rabarbarowym ale z racji tego, ze ostatnio namietnie wyprobowuje wszelkie przepisy na drodzowe ciasta, padlo na male drozdzowki z miodem i lawenda. Pyszne slimaczki z drozdzowego ciasta, nieziemsko pachnace podczas pieczenia. Z miodem lawendowym, orzeszkami piniowymi i kwiatami suszonej lawendy. Miod lawendowy ma niestety zbyt delikatny smak aby go bylo czuc wyraznie w wypieku. A szkoda, bo kiedy sprobowalam go prosto ze sloiczka, mozna bylo wyczuc w nim te lawendowa "nute".



Przepis pochodzi z tej strony. Ciasto ladnie wyrastalo i mialo "mila" w dotyku konsystencje. Podczas pieczenia miod troche wyplynal z drozdzowek, przez co od spodu pozniej lekko sie kleily. Slimaczki nie wychodza duze, maja mniej wiecej 5 cm srednicy. Doskonale na trzy kesy :)) Polecam najlepsze jeszcze cieple (miod ma fantastycznie karmelowy posmak) lub wystudzone, udekorowane kolorowym lukrem i posypane lawendowymi kwiatkami. Przy kazdym nadgrazieniu kawiatka czujemy w ustach ten interesujacy, lawendowy smak... :) Najlepsze w dniu upieczenia.


Drozdzowe slimaczki z miodem i lawenda

Skladniki na 16 sztuk:
Ciasto:
125 ml mleka
20 g swiezych drozdzy
280 g maki pszennej
szczypta soli
120 g miodu lawendowego
40 g plynnego masla
1 srednie jajko
3 lyzki orzeszkow piniowych

Lukier:
3 lyzki soku z czerwonych winogron150 g cukru pudru

dodatkowo:
1 zoltko
1 lyzeczka kwiatow suszonej lawendy

Mleko lekko podgrzac. Wkruszyc drozdze, wymieszac, aby sie rozpuscily. Do miski przesiac make, dodac szczypte soli i 40 g miodu, wymieszac. Zrobic posrodku dolek, wlac rozpuszczone drozdze. Przykryc sciereczka i odstawic w cieple miejsce na 15 min.

Do wyrosnietego zaczynu dodac maslo i jajko. Zagniesc ciasto za pomoca miksera (ciasto bedzie sie lepic - ja podsypalam je dodatkowo odrobina maki). Odstawic ponownie pod przykryciem na 30 min. w cieple miejsce (ciasto powinno podwoic swoja objetosc). Orzechy piniowe podprazyc na suchej patelni, wystudzic.

Wyrosniete ciasto zagniesc krotko na posypanym maka blacie, uformowac kule. Rozwalkowac ja na kwadrat 30x30 cm, posmarowac pozostalym miodem, posypac orzeszkami piniowymi a nastepnie zrolowac*. Rolade pokroic na 16 kawalkow (mniej wiecej 2,5 cm grubosci).

Duza blache wylozyc papierem do pieczenia, ulozyc na niej slimaczki z ciasta. Przykryc sciereczka, odstawic na 20 min. do podrosniecia.

Piekarnik rozgrzac do temp. 200°C (termoobieg 180°C). Zoltko rozbeltac z 2 lyzkami wody, posmarowac wyrosniete slimaczki. Piec w nagrzanym piekarniku (na drugim poziomie od dolu) przez 20 min. Jesli zaczna sie zbyt szybko rumienic, przykryc je folia aluminiowa.

Upieczone slimaczki wyjac z piekarnika, wystudzic na kratce.

Przygotowac lukier: cukier puder utrzec na gladko z sokiem winogronowym. Posmarowac lukrem slimaczki, kazdy udekorowac 5 kwiatkami lawendy. Odstawic, aby lukier zastygl.

*w przepisie bylo podane aby rozwalkowane na kwadrat ciasto kroic w 2,5 cm grubosci paseczki a nastepnie smarowac je miodem, posypac pistacjami i zrolowac, tworzac slimaczki. Wydawalo mi sie to zbyt pracochlonne wiec zrobilam jw.